23-12-2013Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Obozów Koncentracyjnych

21 grudnia 2013 r. w serwisie społecznościowym facebook Fundacja Paradis Judaeorum założyła stronę pt. "Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Obozów Koncentracyjnych". W opisie strony czytamy:

"W roku 2006, po wieloletnich staraniach skupiającego dawnych więźniów niemieckiego KL Auschwitz, Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Rodzin Oświęcimskich, dzień 14 czerwca - rocznica pierwszego transportu polskich więźniów politycznych do największego w Niemczech (a w planach - wzorcowego) obozu koncentracyjnego - został formalnie ustanowionym świętem państwowym. Co roku, na terenie byłej niemieckiej fabryki śmierci, pomimo szykan ze strony dyrekcji Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, mimo ignorowania święta przez polityków i ogólnopolskie media, ChSRO organizuje uroczyste obchody Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Niemieckich Obozów Koncentracyjnych.

Od kilku lat w upowszechnianie Narodowego Dnia Pamięci 14 czerwca intensywnie angażuje się Fundacja Paradis Judaeorum - inicjator trwającej od stycznia 2008 r. akcji społecznej "Przypomnijmy o Rotmistrzu" ("Let's Reminisce About Witold Pilecki"). Chrześcijańskie Stowarzyszenie Rodzin Oświęcimskich należy do grona instytucjonalnych uczestników tej apolitycznej inicjatywy obywatelskiej o zasięgu ogólnoświatowym.

Misją niniejszej facebookowej strony jest sprawić, aby Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Obozów Koncentracyjnych nie był świętem powszechnie przez Polaków nieznanym, a przez osoby pełniące w Polsce funkcje z mandatu publicznego oraz media - ignorowanym."

Link do facebookowej strony "Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Obozów Koncentracyjnych" został zamieszczony m. in. w głównym profilu akcji społecznej "Przypomnijmy o Rotmistrzu" ("Let's Reminisce About Witold Pilecki") na facebooku:

https://www.facebook.com/pages/Przypomnijmy-o-Rotmistrzu-Lets-Reminisce-About-Witold-Pilecki/300842628258


Michał Tyrpa
Prezes Zarządu
Fundacji Paradis Judaeorum



19-12-2013Hejże Orlęta nad polskie wzlećcie łany...

13 grudnia 2013 r. odbył się Marsz Orląt Przemyskich i Lwowskich, zorganizowany w 95. rocznicę bitwy pod Niżankowicami. Wzięło w nim udział prawie dwa tysiące uczestników.

Marsz rozpoczął się od zlotu gwiaździstego uczestników na placu Niepodległości, gdzie do zgromadzonych przemówili Andrzej Huk z Czarnej Trzynastki Przemyskiej, Dariusz Iwaneczko z Instytutu Pamięci Narodowej, przewodniczący zarządu regionu NSZZ Solidarność Szymon Wawrzyszko oraz prezes Przemyskiego Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej "X D.O.K." Mirosław Majkowski.

Po przemowach kolumna marszowa ruszyła trasą prowadzącą poprzez miejsca będące świadkami wydarzeń z jesieni 1918 r. W trakcie marszu były dwa przystanki - na placu Legionów i w Rynku - na których historycy Lucjan Fac i Jacek Błoński przybliżyli uczestnikom historię tamtych listopadowych dni.

Ostatni punkt marszu miał miejsce na placu Orląt Przemyskich, gdzie odbył się apel pamięci oraz koncert patriotyczny z udziałem Czarnej Trzynastki Przemyskiej, Bobka BZR oraz Tadka Polkowskiego.

Warto zaznaczyć, że w Marszu Orląt Przemyskich i Lwowskich wzięli udział m.in. grupy rekonstrukcyjne, Strzelcy, harcerze, młodzież szkolna, kibice Czuwaju i Polonii Przemyśl, organizacje pozarządowe, a także przybyłe specjalnie grupy z Mielca, Dębicy, Stalowej Woli, Przeworska, Rzeszowa i innych miast.

Na koniec dodajmy, że marsz otworzył również serca nie tylko patriotyczne. Pod Pomnikiem Orląt Przemyskich wolontariusze zbierali pieniądze dla Wiktorii, która czeka na operację serca.



16-12-2013Zapytanie ofertowe - Koordynator projektu

Przemyskie Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej „X D.O.K.” ogłasza nabór na stanowisko Koordynator projektu „Wzmocnienie partnerstwa polsko - słowackiego poprzez wymianę dobrych praktyk oraz realizację wspólnych działań związanych z organizowaniem żywych lekcji historii” współfinansowany ze środków Szwajcarsko-Polskiego Programu Współpracy.

Wymagania oraz zakres obowiązków zostały umieszczone poniżej w Zapytaniu ofertowym. Zgłoszenia na załączonym Formularzu Oferty należy przesyłać do dnia 23.12.2013 r. na adres mailowy: miro78@op.pl lub osobiście na adres: 37-700 Przemyśl, ul. Żołnierzy I AWP 1A/9.

Pobierz: Zapytanie ofertowe - Koordynator projektu



01-12-2013Marsz Orląt Przemyskich i Lwowskich

13 grudnia 2013 r. odbędzie się Marsz Orląt Przemyskich i Lwowskich w 95. rocznicę Bitwy pod Niżankowicami. Dla uczestników marszu czeka wiele atrakcji muzycznych i niezwykła lekcja historii! Zachęcamy wszystkich mieszkańców Przemyśla i okolic do udziału w tym wydarzeniu.

Marsz rozpocznie się o godzinie 17:00, na Placu Niepodległości.

Legenda mapy:
V - rozpoczęcie przemarszu.
X - zakończenie przemarszu.

1. Stare Miasto: http://qpics.net/image/xAv
2. Zasanie: http://qpics.net/image/xA0


Przez 50 lat powojennej Polski nie wolno było mówić o Obrońcach Przemyśla i Lwowa. Przez ponad 20 lat po 1989 roku mówiło się o nich niewiele, a tylko niewielka grupa patriotów walczyła o przywrócenie pamięci, odbudowę pomnika, nazwanie mostu ich imieniem. Pamiętali przemyscy harcerze gromadząc się co roku 13 XII pod pomnikiem Orląt i wspominając ich na swoich wieczornicach. Najwyższy czas, aby głośno się o nich upomnieć, a ich bezprzykładne męstwo zasiać w sercach młodego pokolenia.

Stąd nasza inicjatywa. Inicjatywa oddolna, społeczna, apolityczna. Idziemy w marszu RAZEM oddając hołd bohaterom z Przemyśla i Lwowa. Bez różnic co do przynależności do organizacji społecznych, szkół, kibiców klubów piłkarskich. Maszerujemy jako Polacy w tej wielkiej patriotycznej manifestacji. Nasz marsz będzie równocześnie odpowiedzią na proces niszczenia edukacji historycznej, a jednym z haseł będzie - ODDAJCIE HISTORIĘ POLSKIEJ SZKOLE!!!

Nie bądź bierny! Chodź z nami!!!


W ostatnich dniach października 1918 roku mieszkańcy Przemyśla byli świadkami upadku monarchii austro-węgierskiej. Po stu czterdziestu sześciu latach niewoli pod berłem dynastii Habsburgów w sercach polskich mieszkańców ziemi przemyskiej powstała nadzieja na odrodzenie Najjaśniejszej Rzeczpospolitej. Równocześnie także ukraińscy działacze narodowi upatrywali w rozpadzie cesarstwa austro-węgierskiego szansę na powstanie niepodległego państwa ukraińskiego. 1 listopada rozpoczęły się walki we Lwowie pomiędzy Polakami i Ukraińcami, którzy ogłosili powstanie niepodległej Republiki Zachodniej Ukrainy. Również w Przemyślu Ukraińcy rozpoczęli gorączkowe przygotowania do zajęcia miasta. Aby zapobiec przejęciu kontroli nad miastem przez stronę ukraińską członkowie Polskiej Organizacji Wojskowej rozpoczęli zdecydowane działania, których celem było opanowanie najważniejszych obiektów militarnych oraz dworca kolejowego. We wszystkich akcjach oddziałów polskich brała udział również młodzież szkolna. Kilkunastoletni chłopcy chwytali za broń, zdobywając dawne austriackie koszary, magazyny i urzędy. Pełnili ważną rolę łączników pomiędzy poszczególnymi oddziałami polskimi. Na dworcu i ulicach miasta odważnie rozbrajali żołnierzy austriackich.

W nocy z 3 na 4 listopada Ukraińcy złamali zawartą dwa dni wcześniej polsko-ukraińską umowę i opanowali prawobrzeżną część Przemyśla. Atak oddziałów ukraińskich na Zasanie załamał się w wyniku zdecydowanej obrony polskiej. 4 listopada został śmiertelnie ranny gimnazjalista Adam Kończy, członek Harcerskiego Klubu Sportowego "Czuwaj". W kolejnych dniach kurierzy w szkolnych i gimnazjalnych mundurach przekazywali meldunki i wieści o sytuacji w prawobrzeżnym Przemyślu, okupowanym przez Ukraińców. 11 listopada, podczas ostatecznego boju o Przemyśl, młodzi żołnierze "kompani studenckiej" w skład której wchodzili uczniowie przemyskich szkół oraz harcerze walczyli z odwagą i męstwem o swoje miasto. Wielu z nich w podczas walk w dniach 11-12 listopada 1918 roku odniosło rany, inni oddali w ofierze odradzającej się Ojczyźnie, to co mieli najcenniejsze – swoje młode życie. Młodsi chłopcy służyli cennymi wskazówkami oficerom i żołnierzom z oddziałów krakowskich, nie znających terenu podczas walk w wąskich uliczkach Starego Miasta. Podczas walk na moście kolejowym śmiertelny postrzał w brzuch otrzymał przemyski harcerz, ppor. Władysław Kramarz. Śmiertelną ranę otrzymał również gimnazjalista Władysław Jabłoński. Na placu "Na Bramie" poległ kolejny gimnazjalista, uczeń I Gimnazjum – Mieczysław Bitmar. Ranni zostali również Marian Schultz i Ludwik Űberall. Obydwaj zmarli w pierwszych dniach grudnia. Wielu z młodych obrońców polskiego Przemyśla odniosło rany. Zarówno im, jak i pozostałym żołnierzom pomoc niosły ich koleżanki-sanitariuszki, dla których wzorem była legendarna Irena Benschówna i podobnie jak ona, niejednokrotnie brały bezpośredni udział w walkach. Zaledwie kilka dni po zakończeniu walk o Przemyśl wielu młodych przemyślan rusza w szeregach tzw. "odsieczy przemyskiej", aby wesprzeć polskie oddziały walczące we Lwowie. Po przybyciu na miejsce do boju o polski Lwów ruszyły razem Lwowskie i Przemyskie Orlęta. 22 listopada miasto zostało wyzwolone, ale walki wokół niego toczyły się jeszcze do maja 1919.

W grudniu wokół Przemyśla ponownie rozgorzały ciężkie walki pomiędzy wojskami polskimi a ukraińskimi oddziałami. 13 grudnia podczas bitwy pod Niżankowicami śmierć ponieśli kolejni gimnazjaliści z Przemyśla, służący w 10 pp. Byli to między innymi: Tadeusz Durkacz, Józef i Tadeusz Kędzierscy, Wacław Motyka, Stanisław Osostowicz, Ferdynand Nowak oraz Mieczysław Zaleszczyk. Kolejny przemyski gimnazjalista Władysław Ryż, ciężko ranny pod Niżankowicami, zmarł w przemyskim szpitalu w dniu pogrzebu swoich współtowarzyszy broni. Bohaterską śmierć poniosła również Irena Benschówna, która nie tylko niosła pomoc rannym kolegom, lecz również brała bezpośredni udział w walkach. Pochowano ją 18 grudnia 1918 roku na cmentarzu przy ul. Słowackiego, obok swoich współtowarzyszy broni – "Przemyskich Orląt", których uroczysty pogrzeb odbył się dwa dni wcześniej.

Uczestnicy walk polsko-ukraińskich – harcerze przemyscy brali udział po zakończeniu działań wojennych w pracach Głównego Komitetu Plebiscytowego na Spiszu i Orawie. W wojnie polsko-bolszewickiej kolejni młodzi przemyślanie ponownie zapłacili cenę najwyższą – życiem. Byli to między innymi: Stanisław Czerpa, Jan Deblessen, Adam Kordecki i Teofil Szymczkowski. Ponad dwustu dwudziestu młodych chłopców i dziewcząt otrzymało "Gwiazdę Przemyśla" - odznaczenie przyznawane obrońcom Przemyśla i Ziemi Przemyskiej w latach 1918-1919. Szesnastu harcerzy-Orląt otrzymało Krzyż Walecznych. 11 XI 1938 roku na przemyskim Placu Konstytucji odsłonięto pomnik młodych bohaterów – "Przemyskich Orląt". Został on zniszczony przez hitlerowców na wniosek ukraińskich nacjonalistów w roku 1940. Po odzyskaniu niepodległości staraniem mieszkańców miasta w dniu 11 listopada 1994 roku odbyło się uroczyste odsłonięcie odbudowanego pomnika "Orląt Przemyskich", z którego cokołu ponownie strzeże miasta przemyski gimnazjalista.

Jacek Błoński



29-11-2013Upamiętniliśmy tragedię sprzed lat

Ponad 100 osób obserwowało w Przemyślu rekonstrukcję tragicznych wydarzeń jakie miały miejsce 70 lat temu.

27 listopada 1943 roku Niemcy rozstrzelali dziesięciu polskich zakładników. Był to odwet za spalenie przez żołnierzy i działaczy ruchu oporu Fabryki Wozów na Błoniu, pracującej na potrzeby niemieckiej armii.

Dziś w południe tamte wydarzenia w sposób alegoryczny odtworzono przy Ścianie straceń przy ulicy Lwowskiej - właśnie na terenie dawniej Fabryki Wozów. Uczestnicy rekonstrukcji wystąpili w historycznych strojach i mundurach. Zakładnicy zostali wyprowadzeni przez niemieckich żołnierzy pod ścianę - nie było jednak strzałów, a odczytywanie nazwisk rozstrzelanych - po czym kolejne osoby upadały na ziemię. Inscenizację obserwowali m.in członkowie rodzin ofiar mordu.

Uroczystości przygotowali: Szkoła Podstawowa nr 15 w Przemyślu, Przemyskie Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej "X D.O.K.", Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Przemyślu oraz jednostka 2030 Związku Strzeleckiego "Strzelec" Przemyśl.



14-11-2013Zapraszamy na uroczystości upamiętniajace tragedię sprzed 70 lat
Niewidoczny tekst w celu wyśrodkowania baneru. Niewidoczny tekst w celu wyśrodkowania baneru. Niewidoczny tekst w celu wyśrodkowania




26-10-2013Zagłosuj na Fundację im. Brata Alberta w plebiscycie Kryształ Soli

Szanowni Państwo!

Z wielką przyjemnością informujemy, że Fundacja im. Brata Alberta w Radwanowicach została półfinalistą tegorocznej edycji Nagrody Marszałka Województwa Małopolskiego "Kryształy soli" - IX edycja 2013 r.

Jako półfinaliści konkursu bierzemy udział w plebiscycie mającym wyłonić Laureata Internautów, jako dodatkowej kategorii Nagrody. Laureatem plebiscytu zostanie podmiot, który otrzyma największą liczbę głosów w głosowaniu.

Głosować można do 30 października.

Plebiscyt znajduje się na portalu krakow.naszemiasto.pl pod adresem: http://krakow.naszemiasto.pl/plebiscyt/726,plebiscyt-krysztaly-soli-glosowanie,id,t.html

Pozdrawiam i serdecznie zachęcam do głosowania na Fundację im. Brata Alberta.


Z poważaniem

Małgorzata Urbanik



18-10-2013Ukraiński film "Wołyń 1943. Bez przedawnienia" w Polsce

17 października w Warszawie na Al. Ujazdowskie 6 A twórcy z Ukrainy, reżyser i producentka Maria Kowalewa, zaprezentowali film dokumentalny zatytułowany "Wołyń 1943. Bez przedawnienia". Film opowiada o bestialstwie OUN-UPA i zbrodniach dokonanych przez banderowców na polskiej i ukraińskiej ludności cywilnej.

Twórcy filmu są zaniepokojeni tym, że w zachodnich obwodach Ukrainy podnoszą głowę apologeci zbrodniarzy, zachodzi zamiana historycznych pojęć, deprecjacja ogólnoludzkich wartości. Zamiana moralnych faktorów - zbrodniarze stają się bohaterami, ofiary -zbrodniarzami. Film jest próbą przywrócenia sprawiedliwości historycznej i prawdy. Producentem filmu jest Maria Kowalewa z ukraińskiej telewizji ATW z Odessy.

Film jest bardzo profesjonalnie zrobiony, oprócz tematyki warto zwrócić uwagę na wartości techniczno-warsztatowe. Film został zrealizowany w tak sposób, że czas oglądania 51 minut wcale się nie dłuży, widz jest wciągnięty i nie zauważa upływu czasu, chociaż jest to film dokumentalny, ma swój rytm i akcję.

Poniżej polskojęzyczna wersja filmu.




27-09-2013W Dniu Polskiego Państwa Podziemnego prezentujemy nowy film dokumentalny IPN TV "Kiedy przyjdą podpalić dom..."

Zespół IPN TV przygotował specjalny dwudziestominutowy film edukacyjny, który w zwięzły sposób pokazuje zmagania Polski i Polaków w walce o odzyskanie niepodległości. Akcja filmu obejmuje okres począwszy od genezy II wojny światowej, agresję dwóch totalitarnych reżimów, okupacyjny terror, bohaterską walkę z okupantami, aż po pozorne wyzwolenie i przejmowanie władzy przez komunistów.

W filmie wykorzystano relacje świadków historii znajdujące się w zasobach Archiwum Historii Mówionej Sekcji Notacji i Opracowań Multimedialnych IPN, a także archiwalne fotografie i materiały prasowe. Roli eksperta, który tłumaczy meandry historii, podjął się w filmie Tomasz Sudoł z Biura Edukacji Publicznej IPN. Z myślą o widzu zagranicznym film opatrzono angielskimi napisami

Tytuł "Kiedy przyjdą podpalić dom..." - "When they come to burn the house down..." został zaczerpnięty z wiersza Władysława Broniewskiego "Bagnet na broń". Datę premiery - 27 września - wybrano nieprzypadkowo. Jest to bowiem Dzień Polskiego Państwa Podziemnego - przypominający powołanie w 1939 roku organizacji konspiracyjnej Służba Zwycięstwu Polski.

Film można obejrzeć na kanale IPN TV:




09-09-2013Ulica Maściucha zamiast Kocyłowskiego

Od 9 września Wspólnota Samorządowa Doliny Sanu zbiera podpisy pod społecznym projektem zmiany nazwy ulicy Jozefata Kocyłowskiego w Przemyślu (który kolaborował z Niemcami w czasie II wojny światowej) na ulice imienia Księdza Wasyla Maściucha. Taką decyzje podjęło w dniu 8 września walne zebranie stowarzyszenia. Stowarzyszenie wydało także kilka tysięcy biuletynu w którym podaje sylwetki Kocyłowskiego i Maściucha.

Ksiądz dr Wasyl (Bazyli) Maściuch (1873–1936) wykładowca seminarium duchownego w Przemyślu, grekokatolicki Administrator Apostolski Łemkowszczyzny, powołany na to stanowisko 11 XII 1934 r. Zmarł 10 III 1936 r.

W 1926 roku, wskutek prowadzenia przez biskupa J. Kocyłowskiego na terenie diecezji przemyskiej polityki szerzenia nacjonalizmu ukraińskiego wśród ludności łemkowskiej doszło do tzw. "schizma tylawskiej", kiedy to Łemkowie w proteście przeciwko tym działaniom masowo zaczęli przechodzić na prawosławie. Ocenia się iż na prawosławie przeszło około 20 tysięcy Łemków. W tej sytuacji środowiska księża grekokatoliccy, w tym ks. Maściuch podjęli zabiegi, aby odizolować Łemkowszczyznę od grekokatolickiej diecezji przemyskiej. Działania podjęto w 1933 roku. W lecie tegoż roku do nuncjusza apostolskiego w Polsce ks. abp. Francesco Marmaggi oraz do prymasa Polski ks. kardynała Augusta Hlonda udały się delegacje Łemków. Nuncjuszowi apostolskiemu złożono protest przeciwko polityce ks. bp. przemyskiego J. Kocyłowśkiego, żądając jednocześnie utworzenia oddzielnego biskupstwa obejmującego Łemkowszczyznę. Do prymasa Polski zwrócono się z prośbą "o wyjednanie zgody Kurii Rzymskiej i Rządu RP na odłączenie Łemkowszczyzny od diecezji przemyskiej i stworzenie odrębnej jednostki zależnej bezpośrednio od Stolicy Apostolskiej".


Święto Jordanu w Sanoku. Administrator apostolski dla Łemkowszczyzny ks. Bazyli Maściuch podczas prowadzenia procesji w asyście WP.


W dniu 9 lutego 1934 roku podpisano konwencje, w której Rząd RP zgodził się na wydzielenie z diecezji przemyskiej obrządku greckokatolickiego 9 dekanatów znajdujących się na Łemkowszczyżnie (dekanaty: bukowski, dukielski, dynowski, gorlicki, grybowski, krośnieński, muszyński, rymanowski i sanocki) i utworzenie z nich Administracji Apostolskiej Łemkowszczyzny. Nowo utworzona jednostka była bezpośrednio podporządkowana Stolicy Apostolskiej. W dniu 11 grudnia 1934 roku nominowano na to stanowisko administratora ks. Wasyla (Bazylego) Maścjucha (1873–1936). Decyzja o powołaniu administracji apostolskiej ustabilizowała sytuację wyznaniową na Łemkowszczyźnie. Przejścia na prawosławie wśród Łemków ustały, a nawet nastąpiły powroty do obrządku greckokatolickiego. Ksiądz Maściuch uzyskał na terenie AAŁ uprawnienia ordynariusza diecezjalnego.

Władze AAŁ dążyły do odcięcia Łemkowszczyzny od wpływów biskupa przemyskiego ks. J. Kocyłowskiego. 20 sierpnia 1935 roku administrator AAŁ ks. W. Maścjuch podpisał z ks. bp. J. Kocyłowśkim umowę, w wyniku której z AAŁ przeniesiono do diecezji przemyskiej duchownych silnie związanych z nacjonalistycznym ruchem ukraińskim, a duchownych o orientacji staroruskiej z diecezji przemyskiej do AAŁ.

19 stycznia 1935 roku w trakcie obchodu Święta Jordanu w Sanoku uroczyście rozpoczął swoją posługę. Nie pełnił jej jednak długo, gdyż 10 marca 1936 roku zmarł (były podejrzenia o otrucie).

Jednakże podczas swojej posługi koncentrował się przede wszystkim na aspekcie duszpasterskim, zwalczając wszelkie próby wykorzystywania cerkwi przez ukraińskich nacjonalistów przeciw państwu polskiemu. Wiele pracy poświecił na rzecz wspierania kultury łemkowskiej i jej gwary. Uważał, iż główną rolą duszpasterzy, w tym duszpasterzy grekokatolickich jest dbanie o sprawy duchowe i kulturalne, a nie wykorzystywanie cerkwi na rzecz szerzenia separatyzmu i działalności antypolskiej. Posiadał osobiście bardzo dobre stosunki z władzami administracyjnymi RP. Działał na rzecz ściślej współpracy i współżycia Polaków i Łemków w Rzeczypospolitej Polskiej. Był i jest wspaniałym wzorem duszpasterza grekokatolickiego.

Jego następcy kontynuowali jego dzieło, do czasu, kiedy to poprzez działanie nacjonalistów ukraińskich doszło do operacji „Wisła”. Dzięki polityce duszpasterskiej ks. Masciucha i jego następców, na terenie Łemkowszczyzny nie doszło do konfliktu z Polakami i mordów prowokowanych przez OUN i UPA. Łemkowie nie dali poparcia dla ideologii nacjonalistów ukraińskich.

***

Inicjatywa ma charakter otwarty, poddajemy ją pod szeroką publiczną dyskusję i zachęcamy różne środowiska do jej wsparcia. Społeczny wniosek pozwoli radnym, od których oczekiwać będziemy zajęcia jasnego stanowiska, honorowe wybrnięcie z kłopotliwej i kompromitującej sytuacji, już bez takiej presji i pośpiechu jaki towarzyszył omawianej uchwale.

W sprawie wsparcia inicjatywy prosimy o kontakt z inicjatorami akcji: Małgorzata Dachnowicz tel. 505 941 734, Andrzej Zapałowski tel. 883 379 368, Daniel Stołowski tel. 509 594 577, Mirosław Majkowski tel. 509 669 953, Mariusz Partyka tel. 602 244 650.

Wykaz poparcia projektu społeczengo uchwały do pobrania TUTAJ.



01-09-2013Droga ku wojnie

"Powiada się, że postanowienia traktatów pokojowych kończących wojnę stanowią przyczynę do wybuchu następnej."1 Można tak powiedzieć o traktacie wersalskim z 1919 roku, kiedy nie do końca przemyślane umowy pokojowe stały się zarzewiem nowych napięć, które doprowadziły do wybuchu II wojny światowej. Nowy podział Europy za krzywdzący uważali nie tylko Niemcy, ale również Włosi i Węgrzy, którzy domagali się rewizji granic. Polsce wiele ziem przypadło nie dzięki decyzjom wersalskim, lecz w efekcie wystąpień zbrojnych polskiej ludności, jak choćby powstania śląskie czy wielkopolskie. Niestety nie wszędzie Polacy mogli zadecydować o swojej przynależności. "Polskie okno na świat" Gdańsk uczyniono Wolnym Miastem, a na północy pozostała enklawa Prus Wschodnich. Stwarzało to analogię do XVIII wieku, kiedy to Prusy Hohenzollernów dążyły do połączenia swych ziem: Brandenburgii i Prus Książęcych.

Nie wszyscy zwycięzcy chcieli znów widzieć silną Polskę. "Brytyjczycy, od stuleci obawiający się francuskiej hegemonii na kontynencie europejskim, natychmiast po klęsce Niemiec zdecydowali bronić niemieckiego stanu posiadania. W odradzającej się Polsce widzieli krótkowzrocznie jedynie francuskiego satelitę, samym swym istnieniem wzmacniającego Francję."2 "Francuzi, owszem, popierali Polskę, ale z ważkimi zastrzeżeniami. Chcieli w niej widzieć państwo zdolne szachować Niemcy od wschodu, ale także swój własny, oczywiście całkowicie uległy, instrument gry politycznej w środkowej Europie."3

30 stycznia 1933 Adolf Hitler objął stanowisko kanclerza Rzeszy Niemieckiej. "Jednym z pierwszych jego wystąpień był wywiad udzielony dziennikarzowi z londyńskiego pisma ››Sunday Express‹‹. Traktat wersalski został w tym wywiadzie określony jako ››nieszczęście nie tylko dla Niemiec‹‹, polską zaś przynależność Pomorza, oddzielającego Berlin od wschodniopruskiej enklawy, raczył nowy kanclerz nazwać ››haniebną niesprawiedliwością‹‹. Nie omieszkał dodać, że Niemcy oczekują w najbliższym czasie zwrotu owego ››korytarza pomorskiego‹‹."4 Od tego momentu, dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, układ sił ustanowiony w Wersalu powoli przestaje istnieć.

26 stycznia 1934 minister spraw zagranicznych Józef Beck podpisał pakt o nieagresji z Niemcami, które wówczas były jeszcze bardzo słabe i doskonale o tym wiedziały. Pakt ten spowodował przede wszystkim ustanie w Niemczech antypolskiej propagandy i zaprzestanie głoszenia haseł rewizji polsko-niemieckiej granicy.

W ponad rok od objęcia funkcji kanclerza Hitler przeprowadził pierwszą próbę, nieudaną, przyłączenia Austrii do Rzeszy niemieckiej, czyli tzw. Anschluss. Wówczas śmierć z rąk grupy austriackich nazistów poniósł kanclerz Austrii Engelbert Dolfuss, który sprzeciwiał się pomysłom przyłączenia swego kraju do Niemiec. Anschluss nie powiódł się z powodu interwencji Mussoliniego, który wysłał armię włoską nad granicę austriacką. Francja i Wielka Brytania zachowały bierność. Wykorzystując to, w 1935 Hitler wprowadza obowiązek powszechnej służby wojskowej. Był to początek przekształcania się stutysięcznej Reichswehry w wielomilionowy Wehrmacht. "W następnej kolejności Hitler wypowiada pakt lokareński i, naruszając postanowienia traktatu wersalskiego, 7 marca 1936 roku wkracza do zdemilitaryzowanej strefy Nadrenii."5

12 marca 1938 dokonano przyłączenia Austrii do Niemiec pod pretekstem panującego tam chaosu. Austriacki kanclerz Arthur Seyss-Inquart błyskawicznie przeprowadził plebiscyt, w którym 99,5% mieszkańców Austrii opowiedziało się za przyłączeniem swojego kraju do Trzeciej Rzeszy.

W tym samym roku rozpoczęły się prowokacyjne akcje Niemców w sudeckiej części Czechosłowacji. Czesi, opuszczeni przez swoją sojuszniczkę Francję, byli zdani sami na siebie. Ustępowali krok po kroku, aż do układu monachijskiego z września 1938. Francja i Wielka Brytania za wszelką cenę chciały utrzymać pokój w Europie. Wobec żądań przyłączenia czechosłowackiej części Sudetów do Niemiec 29 września 1938 w Monachium zorganizowano konferencję. Brali w niej udział: premier francuski Daladier, premier brytyjski Chamberlain, dyktator Włoch Mussolini oraz Adolf Hitler. W jej wyniku tzw. "Sudetenland" przyznano Rzeszy. Czechosłowacji zabrano pas fortyfikacji wybudowanych dla obrony przed Niemcami.

W wyniku postanowień monachijskich, państwo Czechów i Słowaków stało się bezbronne. Zachodnie demokracje sądziły, że Niemcy nie będą już więcej wysuwać roszczeń terytorialnych. W rozbiorze Czechosłowacji brała udział również Polska, która 2 października 1938 wkroczyła na Zaolzie. Był to ogromny błąd naszych polityków. W opinii państw zachodnich mogło to świadczyć o współpracy z Rzeszą oraz dało Niemcom pretekst do wysuwania roszczeń terytorialnych wobec Polski. Żądano Gdańska i eksterytorialnej autostrady przez Pomorze Gdańskie oraz włączenia się Polski do wyprawy przeciw ZSRR.

15 marca 1939 Niemcy wkraczają do Pragi. Powstaje całkowicie zależny od Berlina Protektorat Czech i Moraw, a Słowacja pod przewodnictwem prohitlerowskiego księdza Tisso, ogłosiła niepodległość. Polska de facto została z trzech stron otoczona przez Niemcy. Tydzień później Trzecia Rzesza przyłączyła do swojego terytorium port bałtycki Kłajpedę. Była to ostatnia bezkrwawa aneksja. W międzyczasie dyplomacja niemiecka ponownie przedstawia Polsce propozycje: eksterytorialna autostrada i linia kolejowa, włączenie Wolnego Miasta Gdańsk do Rzeszy oraz przystąpienie Polski do paktu antykominternowskiego.

"W obliczu tych wydarzeń Francja i Wielka Brytania nie mogły pozostać bierne"6. 31 marca 1939 Chamberlain w imieniu Rządu Jego Królewskiej Mości zapewnił Polskę o zbrojnej pomocy w przypadku niemieckiej agresji. 13 kwietnia do słów brytyjskiego premiera dołączył się rząd francuski. Brytyjsko-francuskie zapewnienia nie pozostały bez odpowiedzi ze strony Berlina. 28 kwietnia Hitler anulował polsko-niemiecki pakt o nieagresji z 1934 roku. Od dwóch tygodni w przygotowaniu był już "Fall Weiss", czyli plan ataku na Polskę. Pierwotnie uderzenie na Polskę miało nastąpić 26 sierpnia 1939.

"Związek Radziecki do początków 1939 r. był jakby nieobecny w całej tej grze dyplomatycznej."7 "Dnia 12 sierpnia 1939 r. rozpoczęły się w Moskwie rozmowy wojskowe z delegacjami Francji i Wielkiej Brytanii, prowadzone na bardzo niskim szczeblu."8 "W czasie moskiewskich rokowań wojskowych delegacja radziecka wysunęła żądanie przemarszu Armii Czerwonej przez terytoria Rumunii i Polski. Beck odrzucił taką możliwość obawiając się, że wojska radzieckie nigdy by z Polski nie wyszły. Tymczasem Berlin oferował już Stalinowi pakt o nieagresji, podział Europy Wschodniej i mediację w konflikcie japońsko-radzieckim na pograniczu Mongolii."9

23 sierpnia 1939 los Polski został przesądzony. Stalin postanowił podpisać pakt o nieagresji z Niemcami. Tajny akt dołączony do „paktu Ribbentrop - Mołotow” zatwierdzał "czwarty rozbiór Polski". Pakt ten zawierał plan terytorialnego podziału państwa polskiego pomiędzy Trzecią Rzeszą a ZSRR. Granicę obu państw miała tworzyć linia rzek Narew - Wisła - San. Oprócz tego Wilno miało powrócić do Litwy, a północna granica tego państwa stawała się granicą sfer interesów Niemiec i ZSRR. Ponadto Związek Radziecki miał otrzymać Besarabię.

Dwa dni później w Londynie podpisano polsko-brytyjski pakt o wzajemnej pomocy. "Jednocześnie nadeszła do Berlina wiadomość, że Włochy nie są gotowe do wojny. Hitler zawahał się i odłożył inwazję na Polskę."10 29 sierpnia rząd polski ogłosił powszechną mobilizację, opóźnioną na prośbę Francji i Wielkiej Brytanii o 24 godziny.

31 sierpnia Hitler wydał ostateczny rozkaz uderzenia na Polskę następnego dnia o świcie. "Tego samego dnia ambasador polski w Berlinie Lipski zgłosił się do niemieckiego MSZ, by otrzymać warunki niemieckie, ale Ribbentrop uchylił się od rozmowy twierdząc, że ultymatywny termin minął."11

31 sierpnia miał miejsce sfingowany napad na niemiecką radiostację w Gliwicach. Był to pretekst do ataku na Polskę.


O tym, jak wrzesień 1939 roku w Przemyślu przeczytasz w dziale HISTORIA.


1Kształt Nowej Europy, „Gazety Wojenne” 1998, nr 101, s. 2001.
2 Olgierd Terlecki: Najkrótsza historia drugiej wojny światowej, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1972, s. 8.
3 Tamże, s. 8.
4 Tamże, s. 13.
5 Droga ku wojnie 1933-1939, dodatek do „Gazety Wojenne”, 1998, nr 1, s. 5.
6 Anna Radziwiłł, Wojciech Roszkowski, Historia 1871-1945, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1993, s. 196.
7 Tamże, s. 196-197.
8 Tamże, s. 197.
9 Tamże, s. 251.
10 Tamże, s. 251.
11 Tamże, s. 251.



23-08-2013Komunikat Wspólnoty Samorządowej Doliny Sanu w sprawie podjęcia działań zmierzających do zmiany nazwy ulicy biskupa J. Kocyłowskiego

W dniu 21 czerwca Wspólnota Samorządowa Doliny Sanu wystąpiła z wnioskiem do Wojewody Podkarpackiego i Rady Miasta Przemyśla o uchylenie uchwały nr 132 podjętej w dniu 13 czerwca 2013 r. przez Radę Miasta Przemyśla.

Uprawnienie do złożenia wniosku o uchylenie uchwały wynikało z art. 101 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym.

Art. 101 ust. 1 u.s.g
"Każdy, czyj interes prawny lub uprawnienie zostały naruszone uchwałą lub zarządzeniem podjętymi przez organ gminy w sprawie z zakresu administracji publicznej, może – po bezskutecznym wezwaniu do usunięcia naruszenia – zaskarżyć uchwałę lub zarządzenie do sądu administracyjnego".

Wniosek swój uzasadniliśmy naruszeniem przepisów Konstytucji RP i kodeksu karnego.

W naszym odczuciu podjęta uchwała jest niezgodna z Konstytucją Rzeczpospolitej Polskiej. z art. 82 ("Obowiązkiem obywatela polskiego jest wierność Rzeczypospolitej Polskiej oraz troska o dobro wspólne") oraz z ustawą z dnia 6 czerwca 1997 r. (Kodeks Karny): Art. 256. kk
§ 1.
Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 2.
Tej samej karze podlega, kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, nabywa, przechowuje, posiada, prezentuje, przewozi lub przesyła druk, nagranie lub inny przedmiot, zawierające treść określoną w § 1 albo będące nośnikiem symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej.

Do wniosku dołączyliśmy historyczne fakty dostępne w literaturze o działalności hierarchy kościoła grekokatolickiego, które budzą wiele kontrowersji, szczególnie jego działalność polegająca na wspieraniu dążeń niepodległościowych Ukrainy, a tym samym budowy państwa ukraińskiego (również na terytorium ziem polskich). Działalność ta powodowała przyzwolenie hierarchy na tworzenie się ludobójczego banderowskiego nacjonalizmu ukraińskiego. W dążeniach tych hierarcha wspierał hitlerowskiego niemieckiego okupanta uczestnicząc w różnego rodzaju świętach i podejmując innego rodzaju działania.

Rada Miasta Przemyśla, nie podjęła żadnych działań związanych z naszym wnioskiem a Wojewoda Podkarpacki odniósł się do niego odmownie, uzasadniając tym, że urząd wojewódzki "zbadał pod kątem zgodności z prawem i uznał, że nie narusza ona prawa". Z listu dowiedzieć się możemy w jakich sprawach Wojewoda Podkarpacki jako organ nadzoru może interweniować w sprawach samorządu gminnego i o tym, jak dużą swobodę mają samorządy w podejmowaniu swoich decyzji, czytamy: "które wykonują swe zadania w imieniu własnym i na własną odpowiedzialność. Samodzielność ta oznacza, iż w granicach wynikających z ustaw (...) gmina nie jest podporządkowana czyjejkolwiek woli oraz, że w tych granicach podejmują czynności prawne i faktyczne, kierując się wyłącznie własną wolą wyrażaną przez ich organy, pochodzące z wyboru".

Wojewoda powołując się na art. 85 i 87, stwierdza, iż nie ma kompetencji do uchylenia w/w uchwały: "tak więc ogólne upoważnienie do działania w trybie nadzoru, wynikające z art. 85 ustawy samorządowej, nie wystarczy, gdyż przepis ten dotyczy kryteriów nadzoru a nie jego zakresu. Należy przede wszystkim wskazać, że realizacja nadzoru podporządkowana jest wyłącznie zasadzie legalizmu czyli zgodności z prawem, co wynika wprost z art. 87, zgodnie z którym o organy nadzoru mogą wkraczać w działalność gminną tylko w przypadkach określonych ustawami."

Odpowiedź Wojewody Podkarpackiego niestety nie wnosi niczego do sprawy, potwierdza jedynie, brak chęci zajęcia się poważnym tematem, który wywołuje sporo kontrowersji i społecznych emocji. Wojewoda Podkarpacki, powołuje się na zasadę legalizmu, twierdząc iż RM Przemyśla, w żaden sposób go nie złamała.

Jak do tego ma się naruszenie zasad Konstytucji RP, będącej najwyższym prawem w kraju oraz Kodeksu Karnego? Art. 7. Konstytucji mówi: Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa, a Art. 8. Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej. Przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio, chyba że Konstytucja stanowi inaczej.

Wojewoda Podkarpaci miał powody i narzędzia do uchylenia w/w uchwały ale z nich nie skorzystał. Wojewoda pisze, że organ może wkraczać w działalność gminną tylko w określonych przypadkach określonych ustawami. Czy Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej i Kodeks Prawa Karnego są zbyt mało określonym przypadkiem, uzasadniającym interwencję?

Artykuł 85, 87 jak również 91 Wojewodę Podkarpackiego do tego uprawniają, art. 91 mówi, że "Uchwała lub zarządzenie organu gminy sprzeczne z prawem są nieważne." Jak ma się do tego uchwała RM naruszająca konstytucję i kodeks karny?

Wojewoda Podkarpacki ponadto twierdzi, iż samorządy gminne działają "w imieniu własnym i na własną odpowiedzialność" nasze pytanie brzmi, zastanawia nas co Wojewoda miał na myśli mówiąc na własną odpowiedzialność, kto ma rozliczyć samorząd z podejmowanych uchwał naruszających polskie prawo?

W dalszej części listu Wojewoda tłumaczy, że "organ nadzoru nie ocenia uchwał j.s.t pod kątem rzetelności, potrzeb czy słuszności, a taki zarzut związany z oceną osoby biskupa przemyskiego obrządku grekokatolickiego do Państwa Polskiego (...) znalazł się w państwa wystąpieniu".

Wojewoda nie zauważa, bądź nie chce zauważyć, że jako wnioskodawcy nie występowaliśmy do Niego o uchylenie uchwały z przyczyn proceduralnych, te wiemy że RM Przemyśla dopełniła. Natomiast treść uchwały jak i również utrwalenie jej na tabliczce z nazwą ulicy w naszym odczuciu jest niezgodne z konstytucją i ustawą KK. Informacja, a nie ocena o działalności biskupa była dodatkowym elementem, który miał za cel uświadomienie, jak poważny błąd popełniła Rada Miasta.

W związku z powyższym, że Rada Miasta Przemyśla i Wojewoda Podkarpacki nie zrobili nic w sprawie uchylenia w/w uchwały Wspólnota Samorządowa Doliny Sanu podjęła decyzję o społecznej inicjatywie obywatelskiej zmierzającej do zmiany nazwy ulicy. Szczegóły o proponowanym nowym patronie jak również listy poparcia pod proponowaną przez nas inicjatywą będzie można znaleźć na początku września na naszych stronach internetowych www.dolinasanu.org.pl, www.przemyskimisiek.pl.


Z poważaniem
Małgorzata Dachnowicz
Prezes WSDS



13-08-2013Stanowisko Oddziału Przemyskiego Polskiego Towarzystwa Historycznego w sprawie nadania w Przemyślu ulicy Jozefata Kocyłowskiego

Jako przedstawiciele środowiska historyków członków Oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego w Przemyślu czujemy się w obowiązku poinformować o naszym zdziwieniu i zaniepokojeniu niezwykle szybką procedurą i brakiem konsultacji przy nazwaniu jednej z ulic Przemyśla imieniem bpa Jozafata Kocyłowskiego. Fakt ten wzbudził liczne kontrowersje w naszym środowisku, jak również wielu innych – informują o tym media - mieszkańców Przemyśla. A moment, w którym tego dokonano – przypada właśnie okrągła rocznica ludobójstwa dokonanego na ludności polskiej Wołynia, przez wielu został odebrany wręcz jako prowokacja.

Wobec powyższego bylibyśmy radzi, gdyby w przyszłości przed podjęciem decyzji w równie kontrowersyjnych sprawach dotyczących historii Przemyśla i jej związków z współczesnością, przeprowadzone były konsultacje społeczne, nie ograniczające się do jednej tylko instytucji czy stowarzyszenia, którego stanowisko i tak jest wiadome, a zwracać się do osób kompetentnych, dysponujących rzetelną wiedzą.

W rzeczonej sprawie, decyzja naszym zdaniem została podjęta pochopnie, bez uwzględnienia wielu faktów historycznych, negatywnie rzutujących na ocenę bpa Jozafata Kocyłowskiego jako obywatela Rzeczypospolitej Polskiej, a także na jego postawę wobec nazizmu. Oto niektóre z nich:

1. W 1918 r. Konstytuanta, w skład której wchodził Bp. J. Kocyłowski, powołała Ukraińską Radę Narodową we Lwowie, która ogłosiła zachodni zasięg terytorialny państwa ukraińskiego z Nadsaniem, Przemyślem, Jarosławiem, Sanokiem, Krosnem po Krynicę,

2. Bp. J. Kocyłowski poparł zamachowców ukraińskich, którzy 3/4 listopada 1918 roku zajęli prawobrzeżny Przemyśl i odprawił uroczyste nabożeństwo dla uczczenia przyłączenia Przemyśla do państwa ukraińskiego,

3. Bp J. Kocyłowski odmówił podpisania listu pasterskiego, wydanego przez biskupów polskich z okazji odzyskania przez Polskę niepodległości w listopadzie 1918 r. List pasterski podpisali biskupi rzymskokatoliccy i ormiański,

4. Bp J. Kocyłowski wydał w 1919 r., sprzeczne z prawem, zarządzenie o prowadzeniu ksiąg metrykalnych i korespondencji z władzami polskimi tylko w języku ukraińskim,

5. Bp J. Kocyłowski wezwał, podobnie jak nacjonaliści ukraińscy, do bojkotu wyborów do Sejmu RP w 1922 r.,

6. Zajmowane przez bp. J. Kocyłowskiego nielegalne wobec rządu stanowisko, spowodowało wstrzymanie przez państwo dotacji państwa dla biskupstwa greckokatolickiego w Przemyślu z dniem 1 stycznia 1923 r.,

7. Bp J. Kocyłowski nie przestrzegał podpisanego w 1925 r. konkordatu ze Stolicą Apostolską i tolerował antypolskie wystąpienia swych duchownych, sympatyzując z nielegalną Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów i legalnymi partiami ukraińskimi, dążącymi do utworzenia na oderwanych od Polski ziemiach południowo – wschodnich państwa ukraińskiego (Podlasie, Chełmszczyzna, Nadsanie z Przemyślem, Jarosławiem po Rzeszów, Łemkowszczyzna z Sanokiem, Krosnem po Krynicę. Świadczą o tym tolerowane przez niego wystąpienia podległych mu księży: m.in.: antypolskie wystąpienia księży greckokatolickich należących do OUN w Iskani, Laszkach; udział w antypolskiej manifestacji ukraińskiej w Przemyślu o.o. Bazylianów. Wznoszono okrzyki "precz z Lachami" i inne,

8. Wypowiedzi bpa J. Kocyłowskiego podczas wizytacji podległych mu parafii: w czasie wizyty w Baligrodzie w 1938 roku widząc wielu Polaków z chorągwiami i świętymi obrazami witających go, powiedział wskazując na nich ręką "Tutaj jest wiele kąkolu wśród pszenicy, który trzeba wyplenić"; pod koniec sierpnia 1939 roku w Woli Zaleskiej w czasie kazania mówił: "Bądźcie cierpliwi, już nadchodzi koniec naszej niewoli i nadchodzi wolność",

9. W pamiętniku katechety gimnazjum i liceum ukraińskiego w Przemyślu - bywalca w pałacu bpa J. Kocyłowskiego, jest następujący zapis z 16 września 1939 r.: "Władyka sam zadowolony, że wreszcie padła Polska",

10. 7 lipca 1941 roku brał udział w wiecu zorganizowanym przez nacjonalistów ukraińskich, który wyraził wdzięczność armii niemieckiej za uwolnienie z jarzma sowieckiego i polskiego,

11. W 1942 r. rozpoczęły się mordy ludności polskiej na Wołyniu i wschodniej rzymskokatolickiej diecezji przemyskiej. Listy przesyłane w roku 1943 przez abp. T. Twardowskiego do abp. A. Szeptyckiego, a także list do bpa J. Kocyłowskiego spowodowały wydanie przez tych biskupów listów do wiernych w sprawie potępienia zbrodni. Miały one charakter ogólny i nigdy nie wymieniały dokonujących ich – Ukraińców, ani ofiar – Polaków,

12. Udział bpa J. Kocyłowskiego w uroczystym przyjmowaniu ochotników do SS "Galizien" w Przemyślu. Odprawienie uroczystego nabożeństwa i wygłoszenie okolicznościowego kazania zachwalającego współpracę SS "Galizien" z Niemcami.


Z poważaniem
Prezes Oddziału PTH w Przemyślu

prof. dr hab. Jerzy Motylewicz



01-08-201369 lat temu wybuchło powstanie warszawskie

1 sierpnia 1944 r. na rozkaz Komendanta Głównego AK gen. Tadeusza Komorowskiego "Bora" w Warszawie wybuchło powstanie. Przez 63 dni powstańcy prowadzili z wojskami niemieckimi heroiczną i osamotnioną walkę, której celem była niepodległa Polska, wolna od niemieckiej okupacji i dominacji sowieckiej. Ogromne straty poniesione przez stronę polską w wyniku powstania powodują, iż decyzja o jego rozpoczęciu do dziś wywołuje kontrowersje.

Rozważania dotyczące różnych koncepcji powstania prowadzone były przez polskie władze od początku okupacji. Analizowano celowość i zakres przewidywanych działań zbrojnych, z powstaniem powszechnym włącznie. Wszystko uzależnione miało być od aktualnej sytuacji militarnej i politycznej w Europie.

Sukcesy Armii Czerwonej na froncie wschodnim w 1943 r. i jej zbliżanie się do granic II Rzeczypospolitej spowodowały zasadnicze zmiany dla sprawy polskiej. Sytuację komplikowało zerwanie przez Moskwę w kwietniu 1943 r. stosunków dyplomatycznych z rządem polskim w Londynie, po ujawnieniu zbrodni katyńskiej.

W tym przełomowym dla przyszłości Polski okresie doszło do zasadniczych zmian w Polskim Państwie Podziemnym i władzach emigracyjnych, które wywołane zostały aresztowaniem w Warszawie dowódcy AK gen. Stefana Roweckiego "Grota" (30 czerwca 1943 r.) oraz śmiercią Naczelnego Wodza i premiera gen. Władysława Sikorskiego (4 lipca 1943 r.).

Następca gen. Roweckiego gen. Tadeusz Komorowski "Bór" 20 listopada 1943 r. wydał rozkaz o rozpoczęciu Akcji "Burza". Stwierdzał on m.in.: "Wobec wkraczającej na ziemie nasze regularnej armii rosyjskiej wystąpić w roli gospodarza. Należy dążyć do tego, aby naprzeciw wkraczającym oddziałom sowieckim wyszedł polski dowódca mający za sobą bój z Niemcami i wskutek tego najlepsze prawo gospodarza. (...) Miejscowy dowódca polski winien się zgłosić wraz z mającym się ujawnić przedstawicielem cywilnej władzy administracyjnej u dowódcy oddziałów sowieckich i stosować się do jego życzeń".

Z militarnego punktu widzenia "Burza" była próbą współpracy polsko-sowieckiej w walce z Niemcami, natomiast w wymiarze politycznym celem jej było skłonienie Sowietów do uznania polskich praw na ziemiach II Rzeczypospolitej, na które wkraczała Armia Czerwona.

Doświadczenia z walk na Wileńszczyźnie, a także w województwach lwowskim i tarnopolskim, pokazywały, że strona sowiecka nie zamierza uznawać polskiej niezależności. Nawet wspólna walka z wojskami niemieckimi nie przeszkadzała później Sowietom w aresztowaniach przedstawicieli cywilnych władz państwa polskiego oraz dowódców AK i ich żołnierzy, ewentualnie wcielaniu ich do armii gen. Zygmunta Berlinga.

Pierwotny plan "Burza" nie przewidywał walk w stolicy. Jednak na początku lipca 1944 r. premier Stanisław Mikołajczyk w depeszy skierowanej do Delegata Rządu postawił następujące pytanie: "Czyście rozpatrywali kwestię powstania na wypadek rozsypki Niemców, ewentualnie częściowego powstania, gdzie by władzę przed przyjściem Sowietów objął Delegat Rządu i Komendant Armii Krajowej?". W kraju depeszę tę uznano za swego rodzaju pełnomocnictwo do podjęcia decyzji o wybuchu powstania w Warszawie w chwili uznanej za najwłaściwszą.


O podjęciu walk w stolicy zadecydowano 21 lipca 1944 r. na spotkaniu generałów Tadeusza Komorowskiego, Leopolda Okulickiego "Niedźwiadka" i Tadeusza Pełczyńskiego "Grzegorza". Dr Jan M. Ciechanowski analizując okoliczności podjęcia decyzji o wybuchu powstania stwierdzał: "(...) pomysł zajęcia Warszawy przez AK nie zrodził się w umyśle jej dowódcy, który po prostu zatwierdził wniosek gen. Okulickiego po omówieniu go z gen. Pełczyńskim. Gen. Bór-Komorowski zawsze uważał gen. Okulickiego za głównego projektodawcę i zwolennika walki o Warszawę".

Przez kilka następnych dni trwały konsultacje wewnątrz KG AK, której stanowisko przedstawiono następnie Janowi S. Jankowskiemu Delegatowi Rządu na Kraj w celu uzyskania jego akceptacji. Odbyło się także w tym czasie posiedzenie Rady Jedności Narodowej, na którym opowiedziano się za opanowaniem Warszawy przed wkroczeniem do niej Armii Czerwonej.

25 lipca 1944 r. gen. Komorowski wysłał do Londynu depeszę skierowaną do Naczelnego Wodza gen. Kazimierza Sosnkowskiego, w której stwierdzał: "Jesteśmy gotowi w każdej chwili do walki o Warszawę. Przybycie do tej walki Brygady Spadochronowej będzie miało olbrzymie znaczenie polityczne i taktyczne. Przygotujcie możliwość bombardowania na nasze żądanie lotnisk pod Warszawą. Moment rozpoczęcia walki zamelduję".

Tego samego dnia Rada Ministrów wydała uchwałę, w której upełnomocniła Delegata Rządu "do powzięcia wszystkich decyzji wymaganych tempem ofensywy radzieckiej, w razie konieczności bez uprzedniego porozumienia się z Rządem”. Dzień później premier Mikołajczyk polecił ministrowi spraw wewnętrznych przesłać do kraju informację o tym, iż: „Na posiedzeniu Rządu RP zgodnie zapadła uchwała upoważniająca Was do ogłoszenia powstania w momencie przez was wybranym".

Premier Stanisław Mikołajczyk, udający się pod koniec lipca na rozmowy ze Stalinem, liczył, iż ewentualny wybuch powstania w stolicy wzmocni jego pozycję negocjacyjną wobec Sowietów.

Opinii premiera nie podzielał Naczelny Wódz gen. Kazimierz Sosnkowski, który uważał, iż w zaistniałej sytuacji, zbrojne powstanie pozbawione jest politycznego sensu i w najlepszym przypadku zmieni jedną okupację na drugą. W depeszy do gen. Komorowskiego z 25 lipca 1944 r. stwierdzał m.in. "W obliczu szybkich postępów okupacji sowieckiej na terytorium kraju trzeba dążyć do zaoszczędzenia substancji biologicznej narodu w obliczu podwójnej groźby eksterminacji." Zaznaczyć należy jednak, że gen. Sosnkowski, jako Naczelny Wódz, nie podjął jednoznacznej decyzji zabraniającej rozpoczęcia powstania.


Rozkaz o wybuchu walk w Warszawie wydał 31 lipca 1944 r. Dowódca AK gen. Tadeusz Komorowski, uzyskał on akceptację Delegata Rządu Jana S. Jankowskiego. Bezpośrednim powodem podjęcia tej decyzji był meldunek informujący o tym, iż sowieckie czołgi są już na przedmieściach Pragi.

1 sierpnia do walki w Warszawie przystąpiło ok. 40-50 tys. powstańców. Jednak zaledwie co czwarty z nich liczyć mógł na to, że rozpocznie ją z bronią w ręku.

Na wieść o wybuchu powstania w Warszawie Reichsführer SS Heinrich Himmler wydał rozkaz, który stwierdzał: "Każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców, Warszawa ma być zrównana z ziemią i w ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy".


Decyzja o rozpoczęciu walk w Warszawie 1 sierpnia 1944 r. do dziś wywołuje gorące spory. Pamiętać należy jednak o tym, iż podjęta ona została w skrajnie trudnych okolicznościach.

Militarnym celem walk rozpoczętych w Warszawie było wyzwolenie stolicy spod trwającej blisko pięć lat brutalnej niemieckiej okupacji. Przewidywano, iż walki trwać będą trzy, cztery dni i zakończone zostaną przed wejściem do miasta sił sowieckich. Dowództwo AK zakładało, że Armii Czerwonej zależeć będzie ze względów strategicznych na szybkim zajęciu Warszawy. Liczono również na pomoc aliantów.

Powstanie z punktu widzenia celów politycznych miało być natomiast wielką manifestacją prawa Polski do suwerenności. Opanowanie stolicy przez żołnierzy AK przed nadejściem Armii Czerwonej i wystąpienie w roli gospodarza przez władze Polskiego Państwa Podziemnego w imieniu rządu polskiego na uchodźstwie widziano jako atut w walce o niezależność wobec Związku Sowieckiego. Liczono również na to, iż ujawnienie się w stolicy władz cywilnych związanych z Delegaturą Rządu na Kraj będzie szczególnie istotne z punktu widzenia powołania przez komunistów PKWN, jako "tymczasowej władzy wykonawczej dla kierowania walką wyzwoleńczą narodu, zdobycia niepodległości i odbudowy państwowości polskiej".

Przy podejmowaniu decyzji o rozpoczęciu walki nie bez znaczenia były również destrukcyjne działania propagandy sowieckiej. Od 25 lipca na ulicach Warszawy zaczęły pojawiać się odezwy informujące o ucieczce KG AK i o przejęciu dowództwa nad siłami zbrojnymi podziemia przez dowództwo Polskiej Armii Ludowej. Od końca lipca oddana przez Sowietów Związkowi Patriotów Polskich radiostacja Kościuszko, wzywała warszawiaków do natychmiastowego podjęcia walki. W KG AK obawiano się, że komunistyczna dywersja może doprowadzić do niekontrolowanych i spontanicznych wystąpień zbrojnych przeciwko Niemcom, na czele których mogą stawać komuniści.

Za rozpoczęciem walk w stolicy przemawiała również ewakuacja Niemców, która w drugiej połowie lipca 1944 r. objęła swoim zasięgiem niemiecką ludność cywilną i wojskową oraz widoczne przejawy zaniku morale niemieckiej administracji i wojska, które związane były z zamachem na Hitlera (20 lipca 1944 r.), a także sytuacją panującą na froncie.

Z drugiej strony istniały poważne obawy co do konsekwencji bojkotu zarządzenia gubernatora Fischera wzywającego mężczyzn z Warszawy w wieku 17-65 lat, do zgłoszenia się 28 lipca 1944 r. w wyznaczonych punktach stolicy, w celu budowy umocnień. Istniało realne niebezpieczeństwo, że zarządzenia niemieckie, mogą doprowadzić do rozbicia struktur wojskowych podziemia i w efekcie uniemożliwić wybuch powstania. Dodać do tego należy, iż w ostatnich dniach lipca Niemcy wznowili gwałty i represje wobec ludności oraz rozstrzeliwanie więźniów. Część warszawiaków obawiała się, że podzielić może tragiczny los mieszkańców getta.

Ogromne znaczenie przy podejmowaniu decyzji o wybuchu powstania miały nastroje panujące w Warszawie w lipcu 1944 r. Władysław Bartoszewski wspominając tamte dni w jednym z wywiadów mówił: "Dla nas Powstanie było oczywiste – my albo oni. Wóz albo przewóz. Czy Pan sobie wyobraża, że Niemcy mogliby ścierpieć na bezpośrednim zapleczu frontu Warszawę najeżoną ukrytą bronią i dyszącą chęcią odwetu? Takie bajki można opowiadać dzieciom".

Prof. Norman Davis komentując opinie wyrażane na temat odpowiedzialności za tragedię powstania warszawskiego pisał: "Dziwne jest jednak to, że prawie wszyscy polscy krytycy Powstania opierają swoje oskarżenia niemal wyłącznie na błędach Polaków. Pozostali główni uczestnicy gry rzadko stają się przedmiotem szczegółowych dociekań, nie mówiąc juz o obarczaniu ich odpowiedzialnością. (...) Aż nazbyt często zapomina się, że powstańcy z 1944 r. nie byli w takiej samej sytuacji jak ich poprzednicy z lat 1794, 1830-1831 czy 1863, prowadzący samotną walkę z wrogiem narodu. Bojownicy z Armii Krajowej byli częścią międzynarodowej koalicji, która podjęła zobowiązanie wspólnej walki z wrogiem, i wobec tego działania owej koalicji należy poddać najbardziej szczegółowej analizie".

Zdaniem prof. Davisa Stany Zjednoczone i Wielka Brytania nie miały w czasie powstania żadnej koncepcji porozumienia ze Stalinem i wsparcia w relacjach z nim polskiego sojusznika. Podkreślając bezwzględną i nieustępliwą postawę Stalina wobec Polski, stwierdzał on, iż nie wiadomo, jak zachowałby się sowiecki przywódca, gdyby spotkał się z bardziej zdecydowanym i ostrym stanowiskiem Zachodu wobec sprawy polskiej. Nie szczędząc krytycznych uwag pod adresem brytyjskich polityków, szczególnie negatywnie prof. Davis ocenia jednak politykę prezydenta Roosevelta wobec powstania. Uważa on, iż bezczynność Stanów Zjednoczonych w tej sprawie, podyktowana obawą zepsucia dobrych stosunków z Sowietami, była dla losów Warszawy równie zgubna co bezczynność Stalina.

Sir John Slessor, były dowódca alianckich sił lotniczych w rejonie Morza Śródziemnego, tak oceniał po latach postępowanie Sowietów wobec walk w Warszawie: "[Powstanie] to opowieść o największym męstwie i poświęceniu naszych załóg (...), nieśmiertelnym bohaterstwie armii polskiego podziemia (...) i o najczarniejszej zdradzie ze strony Rosjan. Z natury nie jestem człowiekiem mściwym; mam jednak nadzieję, że może jest jakieś bardzo szczególne piekło przeznaczone dla bestii z Kremla, które zdradziły ludzi „Bora” i doprowadziły do bezowocnej ofiary [naszych lotników]".


Ocena podjętej decyzji o wybuchu powstania w Warszawie z pewnością długo jeszcze będzie tematem sporów i dyskusji.

Jej zwolennicy podkreślać będą, iż było ono być może ostatnią szansą na walkę o zachowanie wolności i niepodległości Polski. Inni podkreślać będą znaczenie tradycji powstania dla przyszłych pokoleń.

Jerzy Turowicz w sześćdziesiątą rocznicę powstania pisał; "W gruzach Warszawy zginął kwiat najlepszej młodzieży całego pokolenia. Najważniejsze jest jednak to, że w sierpniu 1944 r. (...), tysiące polskich dziewcząt i chłopców, słabo uzbrojonych, z niebywałą odwagą i niebywałą ofiarnością, wbrew ogromnej przewadze wroga, porwały się na próbę wyzwolenia stolicy spod niemieckiej okupacji, dając świadectwo prawdzie, że wolność jest cenniejsza niż życie. Ponieśli klęskę, wielu z nich zginęło, inni poszli na poniewierkę, do niemieckich obozów czy na emigrację, a ci, którzy zostali w kraju lub wrócili do niego po wojnie, zaznali więzień nie tej Polski, o którą walczyli (...) Ale przecież to z ich ofiary wyrosła siła, która pozwoliła naszemu narodowi przetrwać następne ponure półwiecze, a głęboko w sercach i umysłach zakorzenione pragnienie wolności mogło przemienić się w rzeczywistość".

Przeciwnicy podjęcia walki w Warszawie w sierpniu 1944 r. argumentować będą, że powstanie warszawskie , przynosząc ogromne straty, nie osiągnęło żadnego z zakładanych celów. W sensie militarnym zakończyło się klęską, nie udało sie pokonać Niemców i wyzwolić stolicy spod ich okupacji. W sensie politycznym jego cele również nie zostały osiągnięte – Polska stała się państwem zależnym od Związku Sowieckiego, a władzę w niej przejęli na wiele lat komuniści. Część historyków zwracać będzie także uwagę na to, iż ze zniszczenia polskiej elity w Warszawie bardzo duże korzyści odniósł Stalin, któremu powstanie ułatwiło sowietyzację Polski.

Krytyczny wobec decyzji o wybuchu powstania w stolicy gen. Władysław Anders w kilkanaście dni po jego wybuchu pisał w depeszy do gen. Mariana Kukiela: "Żołnierz nie rozumie celowości powstania w Warszawie. Nikt nie miał u nas złudzeń, żeby bolszewicy pomimo ciągłych zapowiedzi pomogli stolicy. W tych warunkach stolica pomimo bezprzykładnego w historii bohaterstwa skazana jest na zagładę. Wywołanie powstania uważamy za ciężką zbrodnię i pytamy, kto ponosi za to odpowiedzialność".

Powstanie planowane początkowo na kilka dni zakończyło się 2 października 1944 r. Poległo w nim ok. 18 tys. powstańców, 25 tys. zostało rannych. Poległo lub zaginęło również około 2,3 tys. żołnierzy 1 Armii Wojska Polskiego gen. Zygmunta Berlinga, którzy usiłowali pomóc walczącej stolicy. Straty wśród ludności cywilnej były ogromne i wynosiły ok. 180 tys. zabitych.

Po kapitulacji pozostałych mieszkańców Warszawy, ok. 500 tys., wypędzono z miasta, które po powstaniu zostało niemal całkowicie zniszczone.


Mariusz Jarosiński
portal historyczny - dzieje.pl



30-07-2013Organizatorzy podsumowali rekonstrukcję na konferencji w Rzeszowie

Organizatorzy i środowiska wspierające rekonstrukcję "Wołyń 1943 - 2013 - Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary" wezwali Związek Ukraińców w Polsce do potępienia zbrodniczej ideologii OUN UPA na specjalnej konferencji w Rzeszowie.

W dniu 30 lipca br. w hotelu Rzeszów odbyła się konferencja prasowa organizatorów rekonstrukcji w Radymnie, która odbyła się w dniu 20 lipca "Wołyń 2013 – 1943 - Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary". W konferencji udział wzięli Mirosław Majkowski - Prezes Przemyskiego Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej "X D.O.K."; Andrzej Szlęzak - Prezydenta Miasta Stalowa Wola; a także osoby wspierające organizatorów: Małgorzata Dachnowicz - Prezes Wspólnoty Samorządowej Doliny Sanu; dr Andrzej Zapałowski - historyk, członek Społecznego Komitetu Honorowego Obchodów 70. rocznicy ludobójstwa na Wołyniu i Kresach Południowo - Wschodnich.

Przedmiotem konferencji było podsumowanie rekonstrukcji, która okazała się olbrzymim sukcesem o zasięgu krajowym, a nawet odbiła się szerokim echem poza jego granicami. Prezes PSRH "X D.O.K." Mirosław Majkowski, podziękował wszystkim współorganizatorom, rekonstruktorom, harcerzom, członkom Strzelca, służbom i strażom, a także wszystkim organizacjom i osobom, które przyczyniły się do zorganizowania tego przedsięwzięcia. Podkreślił, że wydarzenie skupiło w Radymnie kilkanaście tysięcy widzów, którzy wzięli udział na przekór różnego rodzaju negatywnych opinii o rekonstrukcji, które były rozprzestrzeniane przez niektóre media. Dodał, że rekonstrukcja w zdumiewający sposób przyczyniła się do zainteresowania tematyką ludobójstwa na Wołyniu, co dowodzi ogromnego deficytu informacji na ten temat. Przez lata poza rodzinami ofiar ich potomkami nikt nie chciał zajmować się tym tematem na wskutek realizowanej od lat przez władze RP polityki nie drażnienia Ukrainy. Przełamaliśmy w Radymnie tę trwającą od początku wolnej Polski medialną politykę.

Małgorzata Dachnowicz - Prezes WSDS przedstawiła uczestnikom konferencji specjalny list do Związku Ukraińców w Polsce zredagowany przez Organizatorów i środowiska je wspierające będący odpowiedzią do dwóch listów wysyłanych do podkarpackich samorządów przez Zarząd Główny Związku Ukraińców w Polsce i Oddział Przemyski Związku Ukraińców w Polsce. Zarząd Główny wezwał lokalne samorządy, w tym także samorząd Radymna do zablokowania rekonstrukcji. M. Dachnowicz podkreśliła, że obydwa listy stanowią fałszywy przekaz moralny, który Związek budował wokół rekonstrukcji, polegający na tym, że ludobójstwo Polaków na Wołyniu dokonane przez OUN - UPA zrównane było do ofiar jakie ponieśli Ukraińcy w Małkowicach, Bachowie i Skopowie. M. Dachnowicz dodała, że w liście w sposób wyczerpujący odnosimy się do tych zarzutów, zaznaczając że ZUwP całkowicie pominął w swych listach rolę ideologii OUN i jej zbrojnego ramienia UPA, który właśnie na Wołyniu i innych wschodnich województwach II RP był agresorem odpowiedzialnym za bestialskie akcje ludobójstwa. Podobne działania podjęło OUN i UPA także na terenie obecnego Podkarpacia. Tutaj jednak spotkały się one z oporem, a czasem też stosowane były akcje odwetowe.

Dr Andrzej Zapałowski, historyk, od lat specjalizujący się tematyką zbrodni UPA na terenie Powiatu Przemyskiego, analityk polityki Ukrainy - podkreślił, że główna odpowiedzialność za akcje polskiej samoobrony, czy później WP spada na agresora, który rozpoczął na tym terenie terrorystyczne akcje zbrojne wymierzone w cywilną ludność polską, podobne jak na Wołyniu, których wynikiem miało być nieodległe ukraińskie państwo złożone z samych Ukraińców. A. Zapałowski dodał, że problem w relacjach między Polską a Ukrainą nie leży w ocenie historii, gdyż po stronie ukraińskiej ma on wymiar polityczny. Część politycznych elit na Zachodniej Ukrainie zbrodniczą ideologię Bandery i Suchewycza przyjęła jako swój oręż ideowy w bieżącej walce politycznej na Ukrainie. Nie chcą i nie będą oni prowadzić historycznego dialogu ani z Polakami, ani z tymi Ukraińcami, którzy jej historię oceniają inaczej. To jest główny problem dzisiejszej polskiej dyplomacji, która przez lata nie dopuszczała do głosu ofiary ludobójstwa UPA, nie liczyła się z ich krzykiem o godną pamięć i pochówki na Ukrainie, a zarazem dogadywała się naiwnie z tą częścią Ukrainy, której przywódcy nie bacząc na polskie odczucia i relacje z polskim sąsiadem realizowali swoje cele. Niestety Związek Ukraińców w Polsce wpisuje się w tę politykę i taktykę, którą stosuje ukraińska Swoboda.

Z kolei Andrzej Szlęzak - Prezydent Stalowej Woli wezwał Związek Ukraińców w Polsce do potępienia ideologii banderowskiej i ludobójczych zbrodni UPA. Do przedstawicieli Gazety Wyborczej obecnych na konferencji zaapelował o zorganizowanie wycieczki do Lwowa, czy innych miast Ukrainy i zapoznanie się na żywo z kultywowaniem ideologii banderowskiej, która ma wiele znamion czystej ideologii faszystowskiej. Zaznaczył, że Gazeta tak wyczulona w Polsce na wszelkie nawet pozorne znamiona nacjonalizmu, czy faszyzmu nie zauważa tuż za miedzą olbrzymi wzrost nastrojów neobanderowskich, mających znamiona ideologii faszystowskiej. Prezydent Stalowej Woli przypomniał także swoją inicjatywę wykonania upamiętnienia – pomnika w Stalowej Woli poświęconego tym sprawiedliwym Ukraińcom, którzy ginęli z rąk UPA broniąc polskich sąsiadów. Odniósł się również do akcji odwetowych dokonanych przez Polaków, że wszędzie tam, gdzie ginęła ludność cywilna ukraińskiego pochodzenia należy się jej upamiętnienie, a Polacy mają odwagę zmierzenia się z tą historią. Zapowiedział także dalsze działania zmierzające do wyegzekwowania od władz samorządowych i rządowych demontaż nielegalnych upamiętnień członków UPA na terenie Podkarpacia.


Janusz Dachnowicz

Przeczytaj List otwarty do ZUwP




29-07-2013Piknik Historyczny "Przed Pobudką"
Niewidoczny tekst w celu wyśrodkowania baneru. Niewidoczny tekst w celu wyśrodkowania baneru. Niewidoczny tekst w celu wyśrodkowania




23-07-2013Wołyń 1943 - 2013 - Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary - podziękowania

Już trzeci dzień mija od widowiska. Ochłonąłem i chciałbym napisać kilka (naście) zdań swoich przemyśleń, refleksji i podziękować wszystkim tym, bez których pomocy nie dałbym rady zrealizować tego przedsięwzięcia.

Pomysł widowiska o tej tematyce narodził się tuż po rekonstrukcji "Na nieludzką ziemię", która uzmysłowiła mi jak wielkie są braki w świadomości historycznej wśród społeczeństwa polskiego, a w szczególności gdy mówimy o szeroko rozumianej tragedii mieszkańców wschodnich terenów II RP. Rok później miałem przyjemność poznać Pana Krzesimira Dębskiego, który zgodził się udostępnić swoje utwory do tego widowiska. Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary - to myśl przewodnia, która towarzyszyła mi od samego początku. Z czasem w obliczu różnych, dziwnych działań, dziwnych ludzi mających na celu niedopuszczenie do realizacji widowiska przekonywałem się jakże ważna jest ta przewodnia myśl. Jakże ważne staje się to, by pójść pod prąd politycznej poprawności i upomnieć się w taki, a nie inny sposób o ofiary tego straszliwego ludobójstwa dokonanego na ludności polskiej, ormiańskiej, czeskiej, żydowskiej i ukraińskiej przez OUN-UPA i podburzoną do mordów ukraińską ludność cywilną. Każdy atak medialny, każda próba zastraszenia, każdo wycofanie się ze współpracy przy realizacji widowiska naszych dotychczasowych partnerów było kolejną motywacją do tego, by nie ustąpić, by pokazać kręgosłup moralny i tym skromnym wkładem pokazać, że ten moralny kręgosłup Narodu przetrącony nam ponad 70 lat temu powinniśmy i możemy odbudować swoimi postawami. Przyznam, że często nie było łatwo, ale to mobilizowało mnie jeszcze bardziej.

Jesienią 2012 roku zacząłem kompletować skład komitetu honorowego, do którego weszli ludzie o tak znanych nazwiskach jak ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Krzesimir Dębski, Ewa Siemaszko, dr Lucyna Kulińska, prof. Władysław Filar, gen. Mirosław Hermaszewski, płk. Jan Niewiński, ks. Płk. Andrzej Jakubiak, Anna Ostromęcka-Lewak. Kilka dni przed widowiskiem dołączył Tadeusz Polkowski. I w tym miejscu pragnę im serdecznie wszystkim podziękować za to, że byli naszym wsparciem, a w szczególności ks. Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu oraz Panu Krzesimirowi Dębskiemu za to, że w obliczu największej fali krytyki w mediach naszego widowiska, po rozpętaniu nagonki medialnej dzielnie stawili czoła i bronili naszej idei. To niezmiernie ważne czuć, że ma się za sobą mur, o który można się oprzeć w obliczu ataków, prób zastraszania, zepchnięcia na margines itp. Przewidywałem, że może do nich dojść, ale nie wiedziałem, że na taką skalę, co też daje do myślenia. Ostatnie pół roku to czas ciężkiej pracy nad realizacją widowiska, a ostatni tydzień był dosłownie szaleństwem organizacyjnym z wielką, moją wewnętrzną falą obaw o bezpieczeństwo widowiska. Kosztowało mnie to wiele stresu i napięcia, ale dobry Bóg i chyba dusze ofiar czuwały nad tym, aby do żadnego nieszczęścia nie doszło.

Pragnę w tym miejscu serdecznie podziękować współorganizatorom widowiska - moim partnerom.

- Burmistrzowi Miasta Radymna Wiesławowi Pirożkowi za niezłomną postawę i odwagę w obliczu ataków medialnych, za udostępnienie terenu i budowę wsi, wyżywienie, zakwaterowanie aktorów i rekonstruktorów oraz wszelkie wsparcie organizacyjne. Postawa Burmistrza Pirożka winna być wzorem dla władz samorządowych w całej Polsce.

- Prezydentowi Miasta Stalowa Wola Andrzejowi Szlęzakowi za to, że po pierwszym ataku medialnym stanął w naszej obronie i swoją pozycją, autorytetem niesamowicie nas wzmocnił. Dziękuję za wsparcie jakie nam okazał i zrozumienie dla potrzeby przywrócenia pamięci o wymordowanych na Kresach. Wielki patriota z wielkim sercem, a przy tym osoba z twardym kręgosłupem, któremu daleko jest do jakiejkolwiek poprawności politycznej czy służalczości.

- Dyrektor MOK w Radymnie Dorocie Guni za odwagę, wszelką pomoc i cudowne przygotowanie chóru. Po prostu już Was wszystkich kocham za Litanię Wołyńską.

Jestem dumny, że miałem okazję z Wami pracować i mam nadzieję, że jeszcze nie jedno przed nami.


Teraz chciałbym podziękować osobom, bez których pomocy nie wyobrażam sobie, żeby to widowisko miało taką formę jaką miało.

- Łukaszowi "Kiks" Kisielicy za wspaniały dobór utworów, opiekę świetlną i muzyczną oraz wszelką pomoc i za to, że zawsze mogę na niego liczyć.

- Adamowi i Danielowi Kruczkom, Pawłowi Drymajło, Dawidowi Cieślińskiemu, Tomaszowi Strzelcowi za wielkie zaangażowanie i olbrzymią pomoc przy budowie i pilnowaniu scenografii.

- Zbyszkowi Porębie za ogromną pracę jaką wykonał w celu szukania środków na widowisko, przy budowie scenografii i tworzeniu widowiska,

- pozostałym członkom PSRH "X D.O.K.", za ich wkład w przygotowanie widowiska.

Dziękuję wszystkim sponsorom i ludziom dobrej woli, którzy wpłacali nam środki na naszą działalność statutową. Bez Waszej pomocy nie dalibyśmy rady.


Pragnę w szczególny sposób podziękować Harcerzom i Strzelcom z następujących jednostek i drużyn:

- 2020 Hrubieszów,
- 2019 Tomaszów Lubelski,
- 2033 Lubaczów,
- 2025 Jarosław,
- 2030 Przemyśl,
- 2027 Stalowa Wola,
- 2059 Brzesko,

- 21. Przemyska Drużyna Harcerska im. "Szarych Szeregów",
- 14. Przemyska harcerska drużyna Wodna im. hm. E. Heila,
- 22. Starszoharcerska Przemyska Drużyna Obronna im. gen. W. Andersa,
- 99. Przemyska Drużyna Starszoharcerska.

Ci niesamowici młodzi ludzie winni być wzorem do naśladowania dla swoich rówieśników. Oprócz pomocy przy budowie scenografii pełnili 24-godzinne warty przez cały tydzień pilnując wsi przed jej podpaleniem, a sygnały o takim niebezpieczeństwie pochodziły z wiarygodnych źródeł. Okazuje się, że w wolnej Polsce znowu musiał zaistnieć oddział samoobrony i to Wy, podobnie jak Wasi rówieśnicy 70 lat temu musieliście pełnić tę rolę. Dziękuję za pomoc w zabezpieczeniu widowiska w szczególności Jarkowi Antoszewskiemu i Krzyśkowi Kowalskiemu. Dla mnie zaszczytem jest pracować z Wami i mam nadzieję, że za niedługi czas będzie okazja bym mógł się Wam odwdzięczyć.

Wam dziękuję Drodzy Przyjaciele z teatrów Strzyżowa, Mławy, Lubaczowa za Wasze wielkie zaangażowanie, cierpliwość do mnie i pełny profesjonalizm. Po prostu Was uwielbiam i żadne słowa nie oddadzą mojej wdzięczności.

No i ludziom, bez których widowisko nie miałoby sensu, a którzy wcielili się w najbardziej niewdzięczne role UPA i czerni. Dziękuję niezawodnym kolegom z GRH 3. Bastion Grolman, GRH Kalina Krasnaja, SRH Wrzesień 39, GRH Feldgrau, GRH NSZ, GRH 17 Inf. Div., kolegom z Czech, którzy przyjechali w ramach KVH Erika, kolegom ze Słowacji z grup Presovský KVH Dukla, KVH Karpaty Snina, KVH Krasnogvardejci Kosice, KVH Zemplín, Spissky KVH Gvardija, KVH Tatry Spisské Bystré. Swoje role odegraliście świetnie i z pełną odpowiedzialnością. Wiedziałem, że zapraszam NAJLEPSZYCH!

Chciałbym podziękować obsłudze technicznej z firmy Light-Tech, a w szczególności Marcinowi za pełen profesjonalizm i świetną atmosferę.

Dziękuję Januszowi i Gosi Dachnowicz, Andrzejowi Zapałowskiemu, Oli Żurawskiej, Lucynie Majewskiej za wszelką pomoc jakiej od nich doświadczyłem. To dla mnie niezwykle ważne wiedzieć, że są osoby na które można liczyć.

Dziękuję wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób nas wsparli w realizacji tego tak ważnego przedsięwzięcia.

Dziękuję w imieniu organizatorów, aktorów i rekonstruktorów wspaniałej widowni, która z wielką uwagą i skupieniem oglądała widowisko i za wielominutowe brawa jakimi nas obdarzono.

Na końcu dziękuję dziennikarzom z całej Polski, którzy przybyli na to widowisko i przekonali się, że cała oszczercza propaganda jaką nas obdarzono była stekiem bzdur służących wyłącznie zdyskredytowaniu widowiska i naszych działań.


Z poważaniem
Mirosław Majkowski



18-07-2013Rekonstrukcja "Wołyń 1943..." narasta napięcie i emocje

Już w najbliższą sobotę 20 lipca w Radymnie (woj. podkarpackie, powiat jarosławski) odbędą się dwudniowe uroczystości upamiętniające 70. rocznicę ludobójstwa na Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich dokonanego przez OUN - UPA na Polakach i innych narodowościach. W ramach uroczystości odbędzie się także widowisko rekonstrukcyjne pt. "Wołyń 1943 - 2013 - Nie o zemstę lecz o pamięć wołają ofiary".

Z dnia na dzień emocje rosną. Jak należało się tego spodziewać w ostatnich dniach głos zabrała ponownie Gazeta Wyborcza, dając sygnał innym mediom jaki przekaz medialny powinny budować wokół Radymna. Tym razem w odróżnieniu od wcześniejszego przekazu gazety budowany jest jej inny obraz: zdaniem red. Adama Leszczyńskiego, pomysłodawców inscenizacji charakteryzuje "zadziwiający brak wyczucia i taktu". Poza tym to, co stało się na Wołyniu i Galicji Wschodniej to "wspomnienia zbyt świeże i bolesne, żeby bawić się nimi w ten sposób". Gazeta tym razem "martwi się", że nie będzie dosłownego inscenizowania zbrodni, a gra muzyką i światłem, która ma oddziaływać na wyobraźnię, ale za to odbędzie się "nieszczęsne" palenie wioski, nad którym z trwogą się pochyla. Temat podchwyciły także i inne media przedstawiając je jako "wątpliwe widowisko", czy jako "zabawę", "show", zastanawiając się ile będzie ono kosztowało, itd.

Czytaj więcej na: Horyzont Podkarpacki.



14-07-2013Odznaczeni

Dzisiaj podczas uroczystości z okazji 70. rocznicy rzezi wołyńskiej wręczono odznaczenia przyznane przez Związek Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych. Miło nam poinformować, że otrzymali je organizatorzy rekonstrukcji historycznej "Wołyń 1943 - 2013 - Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary".

Krzyże Czynu Zbrojnego Polskiej Samoobrony na Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej Polskiej z rąk prezesa przemyskiego oddziału pułkownika Henryka Burdona przyjęli: Łukasz Kisielica, Mirosław Majkowski, Zbigniew Poręba oraz burmistrz Radymna Wiesław Pirożek.




10-07-2013Teatr Nie Teraz w Radymnie!

Lipcowa, siedemdziesiąta rocznica ludobójstwa dokonanego przez Ukraińców na Polakach na Wołyniu, w całej Polsce stała się impulsem do wielu uroczystości, mających na celu upamiętnienie tych wydarzeń. W obchodach, które 20 lipca odbędą się w Radymnie, wystąpi Teatr Nie Teraz z Tarnowa, który od lat próbuje opowiadać o Wierze, Honorze i Ojczyźnie w swoich spektaklach. Tarnowski teatr podjął się trudnego zadania pokazania widzom czym było ludobójstwo na Kresach Wschodnich. W ten sposób powstał pierwszy w Polsce spektakl o tej tematyce pt. "Ballada o Wołyniu".

Reżyser Tomasz Antoni Żak pisząc scenariusz korzystał z fabularnych wątków legendarnej powieści Włodzimierza Odojewskiego "Zasypie wszystko, zawieje", oryginalnych świadectw osób, które przeżyły zbrodnię ukraińskich nacjonalistów i materiałów z sesji naukowej "Zagłada. Ludobójstwo na Polskich Kresach 1939-47", która odbyła się w roku 2008 w Tarnowie. Wykorzystał również wspomnienia członków swojej rodziny wywodzącej się z Wołynia.

Teatr Nie Teraz (TNT) to teatr alternatywny powstał w Tarnowie jesienią 1980 roku. TNT jest autorem kilkunastu premier scenicznych, dwóch spektakli muzycznych (w tym jeden złożony z własnych ballad i songów), spektakli ulicznych oraz jednego spektaklu - projektu zrealizowanego we współpracy z innymi zespołami teatralnymi. Jest również autorem czterech interdyscyplinarnych zdarzeń plenerowych. TNT był laureatem wielu spotkań i przeglądów teatralnych w Polsce i zagranicą oraz gościem kilku najważniejszych polskich festiwali teatralnych, m.in.: Krakowskich Reminiscencji, Łódzkich Spotkań Teatralnych, Festiwalu Teatrów Ulicznych w Jeleniej Górze, Festiwalu „Malta” w Poznaniu, Festiwalu "Wyjście z cienia" w Gdańsku. Należy także dodać, że TNT od wielu lat penetruje artystycznie konteksty kulturotwórcze i narodowe w ich wymiarze patriotycznym.



03-07-2013Akredytacje fotoreporterskie

O akcedytacje na wykonywanie zdjęć i filmowanie rekonstrukcji "Wołyń 1943 - 2013 - Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary" mogą starać sie redakcje i stowarzyszenia. Szczegóły są zawarte w regulaminie przyznania akredytacji TUTAJ.



23-06-2013Wołyń 1943 - 2013 - Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary

Przemyskie Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej "X D.O.K.", Burmistrz Miasta Radymno, Miasto Stalowa Wola, Miejski Ośrodek Kultury w Radymnie organizują 20 i 21 lipca w Radymnie (powiat jarosławski, woj. podkarpackie) dwudniowe obchody 70. rocznicy ludobójstwa na Kresach Wschodnich dokonanego przez OUN-UPA na ludności polskiej, czeskiej, ormiańskiej, rosyjskiej, żydowskiej i ukraińskiej.

W pierwszym dniu (20 lipca - sobota) zapraszamy o godzinie 20:30 na plac obok zalewu przy ul. Budowlanych, gdzie odbędzie się rekonstrukcja historyczna o tytule "Wołyń 1943 – nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary".
W drugim dniu (21 lipca - niedziela) o godz. 11:00 w kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa (ul. kardynała S. Wyszyńskiego) zostanie odprawiona Msza św. w intencji ofiar.

Ta szczególna forma obchodów ma na celu przywrócenie pamięci o niewinnych ofiarach tegoż ludobójstwa i dążenie do pojednania poprzez ukazanie prawdy historycznej.

Miło nam poinformować, że komitet honorowy naszego przedsięwzięcia tworzą: prof. Władysław Filar, Ewa Siemaszko, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Anna Ostromęcka-Lewak - Okręg Wołyński Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, Lucyna Kulińska - prezes Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego, płk. Jan Niewiński, gen. Mirosław Hermaszewski, prof. Jacek Wilczur, kompozytor Krzesimir Dębski, kapelan 27. Wołyńskiej DP AK ks. płk. Andrzej Jakubiak i raper Tadeusz Polkowski - Tadek Firma Solo.

Jesteśmy przekonani, iż rekonstrukcja, którą zrealizujemy uzmysłowi całej Polsce tragedię, która wydarzyła się 70 lat temu, odda należytą cześć i pamięć o pomordowanych oraz nie pozwoli na zakłamywanie historii przez niektórych ukraińskich publicystów oraz tzw. polityczną poprawność.

Dla zmotoryzowanych widzów podajemy mapę z wykazem miejsc parkingowych:
https://maps.google.pl/maps/ms?msid=203437776694243281912.0004c49f67d70ef961778&msa=0&ll=49.951462,22.821404&spn=0.003749,0.010568


Sponsor rekonstrukcji:


Patron medialny:




16-06-2013Złotówka za kilometr - pomóżmy Patrycji!

Marcin Szworak razem z Grzegorzem Szalewiczem są organizatorami rowerowej akcji pomocy chorym dzieciom Złotówka za kilometr. W tym roku chcą zebrać pieniądze potrzebne na operację Patrycji Marach z Przemyśla.

Poprzez wyprawę rowerową do Teheranu chcą zainteresować media oraz zwrócić uwagę ludzi o dobrych sercach na chorą Patrycję i wierzą, że trud i zmęczenie związane z wyprawą pomoże zebrać potrzebną kwotę.

22-letnia Patrycja Marach z Przemyśla ma jeszcze mnóstwo marzeń. Do największych z pewnością należy ukończenie italianistki na Uniwersytecie Warszawskim...

Patrycja urodziła się z sinicą - wadą serca. W 2011 roku została zakwalifikowana do przeszczepu płucoserca. Niestety, w tym samym momencie został u niej wykryty guz na kręgosłupie. U normalnego człowieka, byłby to zwykły zabieg, jednak ze względu na wadę serca, operacja należy do skomplikowanych.

Operacji może podjąć się klinika w Monachium lub w Szczecinie. Koszt usunięcia guza to ok. 40 000 zł, i niestety, nie jest on tym razem refundowany przez Państwo. Po usunięciu guza, Patrycja z powrotem trafi na listę przeszczepu płucoserca.

Dzięki nam wszystkim, Patrycja może dostać szansę na dokończenie studiów, spędzenie kolejnych wakacji ze swoją sympatią, odstawić wózek inwalidzki do którego jest przytwierdzona od 8 miesięcy.

Wszystko o akcji znajdziecie na stronie Złotkówka za kilometr.



09-06-2013Kolaborant patronem ulicy?

W rocznicę ludobójstwa na Wołyniu przemyska Platforma Obywatelska (w jej składzie są członkowie Związku Ukraińców w Polsce) proponuje nadanie imienia ulicy biskupowi Jozafatowi Kocyłowskiemu, osobie która błogosławiła w Przemyślu oddziały SS "Galicja", a które następnie brały udział w ludobójstwie.

Stosunek biskupa przemyskiego obrządku greckokatolickiego do państwa polskiego od początku był negatywny. Traktował on państwo polskie jako okupacyjne i starał się to podkreślać przez wydawane zarządzenia do podległego mu kleru. 1 listopada 1918 r. Biskup J. Kocyłowski przyjął z radością zajęcie prawobrzeżnej części miasta przez Ukraińców i odprawił uroczyste nabożeństwo w kościele katedralnym (obecny kościół OO. Karmelitów).

Podczas wojny obronnej w 1939 r. J. Kocyłowski spotkał się z Adolfem Hitlerem w okolicy Jarosławia, w celu rozważenia powołania rządu ukraińskiego na obszarach położonych na wschód od Sanu, a dwa lata później w swoim liście pasterskim napisał: "Sława wielkiemu fuhrerowi Adolfowi Hitlerowi, wyzwolicielowi i najlepszemu przyjacielowi ukraińskiego narodu".

Wniosek został złożony przez przewodniczącego Rady Miasta Jana Bartmińskiego w ostatniej chwili, na siedem dni przed sesją.


Zobacz:

Projekt uchwały

Informacje o bp. J. Kocyłowskim



10-05-2013Rotmistrz WITOLD PILECKI - Obchody 65. Rocznicy Śmierci + Program Edukacyjny WASZEJ PAMIĘCI ŻOŁNIERZE WYKLĘCI

Stowarzyszenie PASSIONART zaprasza na szereg wyjątkowych wydarzeń poświęconych wielkiemu bohaterowi i patriocie - Rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu - jakie w najbliższym czasie odbędą się w Krakowie w 65. rocznicę Jego śmierci. Będą to:

I.
15 MAJA 2013 godz. 16.30
- Muzeum Armii Krajowej im. Generała Emila Fieldorfa NILA w Krakowie
- Konferencja naukowa poświęcona postaci Rotmistrza Witolda Pileckiego


II.
24 MAJA 2013 godz. 19.00,
- Klub Studencki ROTUNDA w Krakowie

CZEMU MNIE O TOBIE W SZKOLE NIE UCZYLI? KONCERT W HOŁDZIE ROTMISTRZOWI WITOLDOWI PILECKIEMU W 65. ROCZNICĘ ŚMIERCI

Zwiastun koncertu:
http://www.youtube.com/watch?v=wJqKT3hiob0


III.
25 MAJA 2013 - Uroczystości główne:
- godz. 17.00 - Msza Święta za duszę Rotmistrza Witolda Pileckiego - Kościół Mariacki w Krakowie
- godz. 18.00 - przemarsz z Rynku do Parku im. Dr Henryka Jordana
- godz. 18.45 - uroczystości w Parku Jordana (złożenie wieńców, apel poległych, część artystyczna)


Organizacja koncertu 24 maja w Klubie Rotunda, jest naszym głównym wkładem w uczczenie wielkiego Polaka jakim był Rotmistrz Pilecki. W naszym założeniu, spektakl ten stanowi także zapowiedź szeroko zakrojonego ogólnopolskiego programu edukacyjnego WASZEJ PAMIĘCI ŻOŁNIERZE WYKLĘCI, skierowanego do uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych oraz organizacji kombatanckich i niepodległościowych. Program ten powstał na bazie organizowanych przez PASSIONART w Filharmonii im. Karola Szymanowskiego koncertów w ramach Krakowskich Obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Tworzony przez Nas we współpracy z IPN Oddział Kraków program edukacyjny zgodził się objąć swoim Honorowym Patronatem Prezes Instytutu Pamięci Narodowej, dr Łukasz Kamiński.

Mija już pół wieku od czasu gdy ostatni żołnierze Polskiego Podziemia zakończyli swoją długą walkę o niepodległą ojczyznę. W 1945 roku w obliczu groźby sowietyzacji kraju, żołnierze nazywani obecnie Wyklętymi lub – co trafniej oddaje charakter ich czynów – Niezłomnymi, zdecydowali się na podjęcie nierównego boju o pełną suwerenność kraju. Więzieni, maltretowani na przesłuchaniach i rozstrzeliwani za wierność ojczyźnie, której uczyli się jeszcze w przedwojennej Polsce w swoich patriotycznych domach – przez wiele lat byli objęci perfidną infamią, która wykreśliła ich historię z podręczników i szerokiej świadomości społecznej. Nie pierwszy już raz w polskich dziejach polegli i prześladowani cieszą się ostatecznym zwycięstwem po latach. Gloria victis – chwała zwyciężonym to hasło, które w naszym kraju ma długą tradycję i wiąże nierozerwalnym łańcuchem rzesze wszystkich bojowników i powstańców narodowych. To właśnie ich moralny triumf buduje naszą tożsamość i od pokoleń podtrzymuje umiłowanie wolności.

Myśląc o nich wszystkich, szczególnie chciałbym przywołać postać Rotmistrza Witolda Pileckiego, człowieka którego męstwo znacznie wykroczyło poza granice wyznaczone zwykłemu żołnierzowi i człowiekowi. Wypływało ono z głębokich przekonań moralnych i olbrzymich pokładów ludzkiej dobroci, której doświadczali jego towarzysze broni i niedoli, nazywający go ciepło -„Tatą”. Nie ma innej siły, która mogłaby skłonić do dobrowolnego zstąpienia w piekło XX wieku – KL Auschwitz i organizowania oporu w miejscu największego strachu i beznadziei na ziemi. Dzisiaj, gdy wielu ludzi tak często swoją bierność w realizacji ważnych celów społecznych tłumaczy nieprzezwyciężalnością rozmaitych przeszkód, postać Niezłomnego Rotmistrza przypomina, że nadzieja i działanie ma zawsze sens - choćby na dnie ludzkiej egzystencji.

Głęboko wierzymy, że upowszechnianie takich postaw przyczyni się do zmiany naszego życia publicznego i odrodzenia cnót obywatelskich. Wychodząc naprzeciw rosnącemu zainteresowaniu powojenną historią Polski, obserwowanemu zwłaszcza wśród młodego pokolenia dorastającego już po 1989 roku, pragnąc zadbać o zachowanie i zakorzenienie prawdy historycznej pozbawionej zniekształceń i niedopowiedzeń, Stowarzyszenie PASSIONART we współpracy z Instytutem Pamięci Narodowej, prowadzi szeroko zakrojone działania na rzecz rozpowszechniania i popularyzowania testamentu Żołnierzy Wyklętych.

W tym celu stworzyliśmy Program Edukacyjny WASZEJ PAMIĘCI ŻOŁNIERZE WYKLĘCI, skierowany przede wszystkim do uczniów gimnazjów oraz szkół ponadgimnazjalnych. Ponieważ odbiorcami naszego przesłania są ludzie młodzi, staramy się dopasować jego styl i estetykę do konwencji kultury młodzieżowej. W repertuarze naszych koncertów znajdują się zatem hip-hopowe utwory Tadeusza Polkowskiego opiewające męstwo i honor Żołnierzy Niezłomnych, wzbogacone o orkiestrę symfoniczną, chór, głosy solowe, zestaw perkusyjny, fortepian i gitarę basową. Niespotykana forma naszego przesłania zyskała już aprobatę publiczności. Świadczy o niej żywe zainteresowanie koncertami, które odbyły się do tej pory oraz frekwencja znacznie przerastająca nasze oczekiwania. Utwierdza to nas w przekonaniu o społecznej potrzebie organizowania podobnych przedsięwzięć. Mamy nadzieję, że nasze kolejne koncerty pobudzą do refleksji nowych – nie tylko młodych – słuchaczy.

Mateusz Prendota
Prezes Stowarzyszenia PASSIONART



03-05-2013Wspomóż rekonstrukcję - dostaniesz płytę

Pamięci pomordowanym przez UPA Polakom, Ormianom, Ukraińcom, Czechom i Rosjanom. Wpłacając co najmniej 60 zł na rzecz: Przemyskie Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej X D.O.K. nr konta - 96 8642 1155 2015 1502 4936 0002 z dopiskiem "na cele statutowe" - prześlemy Ci oryginalną płytę dvd zespołu De Press z koncertem "Myśmy Rebelianci", nagraną w Muzeum Powstania Warszawskiego.



16-03-2013Prezydent Stalowej Woli włączył się w obchody 70. rocznicy ludobójstwa na Wołyniu

Do grona współorganizatorów rekonstrukcji historycznej "Wołyń 1943 - nie o zemstę lecz o pamięć wołają ofiary" dołączył Andrzej Szlęzak, prezydent Stalowej Woli.

"Jak mówił polski historyk Józef Szujski fałszywa historia jest matką fałszywej polityki. Nie można budować polityki na sfałszowanej historii. A to co się działo na Wołyniu, miało skalę ludobójstwa. To nie była walka równorzędnych stron, ale rzeź niewinnych ludzi" - powiedział A. Szlęzak na konferencji prasowej poświęconej lipcowej rekonstrukcji.
"Naszym obowiązkiem jest opowiadać się za prawdą. Jesteśmy miastem COP. Zwieńczeniem drugiej Rzeczpospolitej. Mamy szereg tytułów, aby brać w tym udział i będę tego bronił" - dodał prezydent Szlęzak.

Cieszy nas fakt, że do organizacji włączył przedstawiciel samorządu lokalnego i liczymy że to grono wkrótce powiększy się o kolejnych.



19-02-2013Prośba o wsparcie

W związku ze zbliżającą się 70-tą rocznicą ludobójstwa na Wołyniu dokonanego przez OUN-UPA na ludności polskiej, czeskiej, ormiańskiej, żydowskiej i ukraińskiej Przemyskie Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej "X D.O.K." pragnie zorganizować dwudniowe obchody tej rocznicy w Radymnie w dniach 20-21 lipca 2013 r. Jeden dzień poświęcony będzie rekonstrukcji historycznej o tytule "Wołyń 1943 - nie o zemstę lecz o pamięć wołają ofiary", w drugim dniu odbędzie się Msza święta odprawiona w intencji ofiar.

Ta szczególna forma obchodów ma na celu przywrócenie pamięci o niewinnych ofiarach tegoż ludobójstwa i dążenie do pojednania poprzez ukazanie prawdy historycznej.

Miło nam poinformować, że zaproszenie do Komitetu honorowego naszego przedsięwzięcia przyjęli już: prof. Władysław Filar, Ewa Siemaszko, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Anna Ostromęcka-Lewak - Okręg Wołyński Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, Lucyna Kulińska - prezes Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego, płk. Jan Niewiński, gen. Mirosław Hermaszewski, prof. Jacek Wilczur, kompozytor Krzesimir Dębski i kapelan 27. Wołyńskiej DP AK ks. płk. Andrzej Jakubiak.

Przemyskie Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej "X D.O.K." działa formalnie od 11 maja 2007 r. (Nr KRS 0000280860) Jesteśmy znani z wielu ciekawych i zrobionych z rozmachem rekonstrukcji, m.in. "Operacji Barbarossa - bitwa o Przemyśl" (2007 r.), czy rekonstrukcji historycznej o nazwie "Przemyśl - wrzesień 1939" z 2008 r., którą obejrzało aż 15 tysięcy widzów. W 2009 r. w Przemyślu przeprowadziliśmy niesamowitą inscenizację historyczną "A mury runą...", przedstawiającą wydarzenia w Polsce od 1946 do 1989 r., czyli od instalacji aż do upadku komunizmu w naszej Ojczyźnie. W trakcie niej wystąpiło kilkuset statystów i co ciekawe, akcja rozgrywała się w kilku miejscach Starego Miasta w Przemyślu. W lutym 2010 r. ponownie w Przemyślu zorganizowaliśmy wielkie widowisko historyczno-teatralne "Na nieludzką ziemię...", które było częścią obchodów 70. rocznicy deportacji obywateli Polski w głąb ZSRR. W inscenizacji wystąpiło około pół tysiąca statystów i aktorów, ponadto w widowisku wziął udział autentyczny pociąg z wagonami z lat 30-tych, sprowadzony specjalnie ze Skansenu Taboru Kolejowego w Chabówce. Ponadto prowadzimy akcje edukacyjne, realizujemy spektakle teatralne o tematyce historyczno - patriotycznej oraz szereg przedsięwzięć, widowisk historycznych na terenie całego Podkarpacia.

Jesteśmy przekonani, iż rekonstrukcja, którą pragniemy zrealizować w lipcu 2013 roku uzmysłowi całej Polsce tragedię, która wydarzyła się 70 lat temu, odda należytą cześć i pamięć o pomordowanych oraz nie pozwoli na zakłamywanie historii przez niektórych ukraińskich publicystów oraz tzw. polityczną poprawność.

Realizacja celów statutowych naszego stowarzyszenia, do których należy m.in. organizacja opisanego wyżej widowiska, przerasta nasze możliwości finansowe. Tym bardziej, iż pragniemy aby widowisko to miało wyjątkowy charakter i formę. Odbędzie się ono po zmroku, a dla potrzeb rekonstrukcji musimy wybudować całą wieś. Liczy się każda złotówka. Liczymy także na pomoc w upowszechnianiu naszego apelu wśród znajomych, przyjaciół, firm, przedsiębiorców.

Wpłat można dokonywać na konto:

Podkarpacki Bank Spółdzielczy Oddział w Przemyślu
Na rzecz Przemyskie Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej X D.O.K.
Nr konta - 96 8642 1155 2015 1502 4936 0002
Z dopiskiem "na cele statutowe"
Serdecznie dziękujemy za okazane wsparcie.


Z poważaniem

Mirosław Majkowski
Prezes PSRH X D.O.K.



16-02-2013Marsz Żołnierzy Wyklętych

Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Rzeszowie, Urząd Miasta Przemyśla oraz Przemyskie Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej X D.O.K. zapraszają do udziału w Marszu "Żołnierzy Wyklętych", który odbędzie się 1 marca 2013 r. w Przemyślu (plac Niepodległości - pomnik Orląt Przemyskich). Rozpoczęcie - godz. 18.00. Niewidoczny tekst w celu wyśrodkowania baneru. Niewidoczny tekst w celu wyśrodkowania baneru. Niewidoczny tekst w celu wyśrodkowania




Zobacz: ulotka - 1 marca Dzień Żołnierzy Wyklętych




14-02-2013Kolejne osobistości w komitecie honorowym

Miło nam poinformować, że grono członków komitetu honorowego rekonstrukcji historycznej "Wołyń 1943 - nie o zemstę lecz o pamięć wołają ofiary" powiększyło się o płk. Jana Niewińskiego i gen. Mirosława Hermaszewskiego.



28-01-2013Zapal znicz wywiezionym
Niewidoczny tekst w celu wyśrodkowania baneru. Niewidoczny tekst w celu wyśrodkowania baneru. Niewidoczny tekst w celu wyśrodkowania




25-01-2013Poszerza się komitet honorowy

Miło nam poinformować, że do komitetu honorowego lipcowej rekonstrukcji dołączyła Lucyna Kulińska, prezes Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego.

Pani Kulińska w uzasadnieniu decyzji napisała: "Wszelkie inicjatywy związane z upamiętnieniem ludobójstwa polskiej ludności popieram całą duszą. Patronat przyjmuje bez żadnych problemów".



16-01-2013Komitet honorowy lipcowej rekonstrukcji

W związku ze zbliżającą się 70-tą rocznicą ludobójstwa na Wołyniu dokonanego przez OUN-UPA na ludności polskiej, czeskiej, ormiańskiej, żydowskiej i ukraińskiej Przemyskie Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej "X D.O.K." pragnie zorganizować dwudniowe obchody tej rocznicy w Przemyślu i okolicy w dniach 20 - 21 lipca. Jeden dzień poświęcony będzie wystawie tematycznej i konferencji tematycznej, drugi zaś rekonstrukcji historycznej o tytule "Wołyń 1943 – nie o zemstę lecz o pamięć wołają ofiary".

Ta szczególna forma obchodów ma na celu przywrócenie pamięci o niewinnych ofiarach tegoż ludobójstwa i dążenie do pojednania poprzez ukazanie prawdy historycznej.

Jesteśmy przekonani, iż rekonstrukcja, którą pragniemy zrealizować w lipcu 2013 roku uzmysłowi całej Polsce tragedię, która wydarzyła się 70 lat temu, odda należytą cześć i pamięć o pomordowanych.

Miło nam poinformować, że zaproszenie do Komitetu honorowego naszego przedsięwzięcia przyjęli już: prof. Władysław Filar, Ewa Siemaszko, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski i Anna Ostromęcka-Lewak - Okręg Wołyński ŚZŻAK.




<<< powrót