Koniec i początek


6 października 1939 o godz. 10 żołnierze gen. Franciszka Kleeberga z Samodzielnej Grupy Operacyjnej "Polesie", ostatniego regularnego zgrupowania Wojska Polskiego, rozpoczęli składanie broni pod Kockiem. W pożegnalnym rozkazie do swoich żołnierzy generał napisał: "(...) Wykazaliście hart i odwagę w czasie zwątpień i dochowaliście wierności Ojczyźnie do końca. Dziś jesteśmy otoczeni, a amunicja i żywność na wyczerpaniu. Dalsza walka nie rokuje nadziei, a tylko rozleje krew żołnierską, która jeszcze przydać się może. Przywilejem dowódcy jest brać odpowiedzialność za siebie. Dziś biorę ją w tej najcięższej chwili - każąc zaprzestać dalszej bezcelowej walki, by nie przelewać krwi żołnierskiej nadaremnie. Dziękuję Wam za Wasze męstwo i Waszą karność, wiem, że staniecie, gdy będziecie potrzebni. Jeszcze Polska nie zginęła. I nie zginie."

Straty osobowe Wojska Polskiego w walkach w 1939 r. z Niemcami wyniosły 66 300 zabitych (w tym 3 300 oficerów), 133 700 rannych (w tym 6 700 oficerów), 11 452 oficerów oraz 567 952 podoficerów i szeregowych wziętych do niewoli.

W walkach z Armią Czerwoną poległo lub zostało zamordowanych ok. 10 000 żołnierzy. Do niewoli dostało się blisko 300 000 żołnierzy, policjantów oraz leśników i urzędników. Część z nich, zameldowanych na obszarze okupowanym przez Trzecią Rzeszę przekazano stronie niemieckiej. Sowieci przejęli też pokaźną część wyposażenia WP: 130 samolotów, 500 dział, 65 czołgów, 3750 ckm, 220 000 karabinów, 3 866 samochodów osobowych, 1 402 ciężarówki, 153 radiostacje, ponad 16 000 koni.

Niemcy utracili 50 000 żołnierzy, w tym 15 000 zabitych. Procentowo najdotkliwsze straty poniosła Luftwaffe - 785 ludzi, w tym 326 zabitych. Kampania w Polsce oznaczała dla Wehrmachtu poważny uszczerbek w sprzęcie wojskowym. Po kampanii ubyło z szeregów ok. 1 000 czołgów - większość wycofano z linii na skutek zużycia lub uszkodzeń. Podobnie było z samochodami (6 000) i motocyklami (550). Wehrmacht utracił także 370 dział i moździerzy. Polacy zestrzelili 285 samolotów, ale z linii trzeba było wycofać kolejne 300 maszyn. Niemcy zużyli ogromne ilości materiałów pędnych i smarów (269 360 m sześć.) oraz amunicji: karabinowej (poniżej 20 mm) - 406 159 000, kal. 20 mm - 4 090 871, kal. 37 mm - 1 969 000, moździerzowej 486 500, kal. 75 mm - 561 000, kal. 105 mm - 1 408 000, artyleryjskiej powyżej 105 mm - 296 600, moździerzowej 210 mm - 3 794, przeciwlotniczej - ok. 100 000 sztuk, granatów ręcznych - 1 223 000, bomb lotniczych: 10 kg - 91 800, 50 kg - 289 000, 250 kg - 16 000, 500 kg - 1 650 (dane statystyczne: Piotr Rozwadowski, Wrzesień 1939 w liczbach, [w:] "Mówią Wieki", nr 09, Warszawa 2009).

Natomiast Armia Czerwona, mimo mizernej liczebności polskich sił w rejonie granicy wschodniej, straciła w walkach 996 zabitych i 2383 rannych. Straty w broni pancernej obejmowały 42 maszyny zniszczone w walce i dalszych 429 straconych w wyniku uszkodzeń i innych strat niebojowych (źródło: Steven J. Zaloga, Polska 1939. Blitzkrieg, Poznań 2009).

Czemu właściwie przegraliśmy? Historyk doktor Tymoteusz Pawłowski uważa, że "powodów było wiele, ale na pewno nie dlatego, że Wojsko Polskie było nienowoczesne. Ten mit o zacofaniu Wojska Polskiego wymyślono później, przez przeciwników II Rzeczpospolitej i sanacji. Ta czarna legenda szczególnie spodobała się propagandzie komunistycznej, gdyż udowadniała - zgodnie z marksistowskimi zasadami determinizmu historycznego - nieuchronność upadku polskiego >>państwa burżuazyjnego<< i ukazywała konieczność zbudowania komunistycznej Polski. Co więcej zrzucenie winy za przegraną kampanię na nienowoczesne i zacofane wojsko pozwalało uniknąć drażliwych pytań o rolę sowieckich sojuszników Hitlera i o wpływ, jaki na klęskę Rzeczpospolitej miało sowieckie uderzenie z 17 września 1939 roku" (źródło: WWW.muhp.pl).

6 października symbolicznie można uznać za koniec wojny obronnej Polski i początek epopei państwa podziemnego. W tym czasie działały już bowiem liczne organizacje konspiracyjne, powstałe w różnych punktach okupowanego kraju. Najważniejszą z nich okazała się Służba Zwycięstwu Polski, powołana w Warszawie 27 września na rozkaz marszałka Śmigłego-Rydza, która już w drugim tygodniu istnienia podjęła próbę zabicia Hitlera w zamachu bombowym w centrum Warszawy. Na fundamentach organizacyjnych SZP powstał Związek Walki Zbrojnej, a później Armia Krajowa.

Polska, w imię wolności, jako pierwsza powiedziała ekspansji totalitaryzmów "Nie!". Mimo przegranej w pierwszym starciu nie przerwała walki z III Rzeszą. Polskie siły zbrojne przez całą wojnę, aż do maja 1945 r., brały udział w zmaganiach na morzu, w powietrzu i na lądzie, na niemal wszystkich frontach w Europie oraz w Afryce Północnej.

Ale wojna to nie tylko decyzje polityczne, pola bitew. To także walka o zachowanie tożsamości narodu. Polacy nie tylko z karabinem w ręku, lecz także wydawnictwami walczyli z najeźdźcą w obronie wolności i niezależności. Pamiętajmy, że na przełomie września i października "do podziemi" zeszło nie tylko państwo polskie, ale również i polska prasa. [Dowiedz się więcej...]

Łukasz Kisielica


<<< powrót