Obrona Przemyśla we wrześniu 1939


Sukcesy wojsk niemieckich poruszających się dość szybko w kierunku wschodnim spowodowały podjęcie przez dowództwo polskie decyzji o organizacji obrony Przemyśla. Pierwsze prace ruszyły już 8 września 1939 roku. Dowódcą obrony miasta został gen. bryg. Jan Chmurowicz, a szefem sztabu mjr dypl. Michał Gulcz.

11 września doszło do pierwszej styczności obrony miasta z nieprzyjacielem. Były to patrole niemieckiej 1 Dywizji Górskiej, które podeszły pod miasto od południa z kierunku Niżankowic. W godzinach południowych zauważono niemieckie czołgi nadjeżdżające od strony Żurawicy. Położony natychmiast ogień artylerii ogólnego działania ze Zniesienia odparł wrogi oddział.

Sytuację obrońców komplikował brak obrony przeciwlotniczej, gdyż jedyna kompania przeciwlotniczych karabinów maszynowych (nr 105) i pluton armat plot 40 mm z Krosna już wcześniej odeszły do Lwowa. Codzienne bombardowanie miasta dało się więc mocno we znaki wojsku oraz ludności cywilnej.

Także w 10 Wojskowym Szpitalu Okręgowym nieliczny personel nie mógł nadążyć z niesieniem pomocy rannym żołnierzom ustawicznie napływającym z linii frontu.

Cały dzień miasto było również ostrzeliwane przez baterię artylerii niemieckiej mającej stanowiska w rejonie Kosienic. Dowódca obrony Przemyśla gen. Chmurowicz wydał rozkaz przeprowadzenia wypadu w nocy z 11 na 12 września, w celu zniszczenia tej baterii. Niestety Niemcy zostali ostrzeżeni przez jednego z oficerów WP kpt. Romana Homana i ostrzelali silnym ogniem karabinów maszynowych polski oddział, który musiał się wycofać aby uniknąć wysokich strat. Kapitan Homan okazał się zdrajcą będącym na usługach niemieckich i po wojnie zaszczycił swą obecnością Sąd Wojenny w Wadowicach, który w uznaniu jego zasług skazał go na śmierć.

Niemcy zatrzymali się pod Przemyślem w oczekiwaniu na nadciągnięcie głównych sił, blokując drogi prowadzące do miasta.

13 września w godzinach popołudniowych kompania zwiadowców 49 pp z 11 KDP natknęła się na oddział niemiecki z 45 DP we wsi Łętownia pod Przemyślem, który to obsadził samą miejscowość i przylegające do niej wzgórze. Dowódca patrolu por. Buryło związał ogniem nieprzyjaciela i utrzymywał się na swojej pozycji, aż do nadejścia sił głównych dywizji, która dowodzona przez płka dypl. Prugara-Ketlinga zadała duże straty i wstrzymała marsz wrogiej 7 DP pod Krzywczą. Po dołączeniu oddziałów, w nocy z 13 na 14 września Polacy ustawili działa na szosie i otworzyli ogień na wprost momentalnie eliminując nieprzyjacielskie punkty ogniowe. Resztę dzieła dokończyła nasza piechota roznosząc "niezwyciężony" Wehrmacht na bagnetach i otwierając drogę do Przemyśla. Zarówno 11 KDP jak i 24 DP wycofały się przez miasto w kierunku Lwowa.

Od 7.00 rano 14 września niemieckie kolumny z 7 DP, 45 DP i przypuszczalnie 44 DP starały się wedrzeć do miasta wprost z marszu. Ostrzelane gęstym ogniem broni maszynowej i artylerii ze Zniesienia i z Zamku oraz ogniem wysuniętych do Ostrowa, na Winną Górę i na Lipowicę batalionów piechoty poniosły duże straty i wykonały komendę "w tył zwrot".

Tymczasem, dowodzący już wtedy obroną ppłk Matuszek wycofał na prawy brzeg Sanu bataliony piechoty i wzmocnił nimi obronę Starego Miasta. Ppłk Matuszek przewidując ponowne natarcie niemieckie pozostawił na Zasaniu w rejonie mostu drogowego drobne oddziały, ugrupowane tam obronnie w budynkach i sąsiadujących z nimi ogródkach. Około godz. 10.00 wjechały na ulicę Grunwaldzką i 3-go Maja niemieckie oddziały rozpoznawcze, które przyjęto ogniem karabinów i obrzucając granatami, sprawdzając odporność żołnierza Wehrmachtu na polskie odłamki granatów wz. 24. Do akcji przyłączyła się artyleria ostrzeliwując skutecznie nadjeżdżające dalsze rzuty wojsk niemieckich. Polacy zadowoleni z wykonania zadania wycofali się za San, a saperzy wysadzili środkowe przęsło mostu drogowego. Po około 3 godzinach Niemcy próbowali przeprowadzić natarcie w centrum na rejon mostów. Oddziały polskie pod dowództwem ppor. Sochackiego odrzuciły niemiecki 2 batalion 62 pp z 7 DP. Bardzo pomogli piechurom kanonierzy z działonów 4 baterii 11 pal i 1 baterii 50 dal, którzy po raz kolejny pokazali swoje doskonałe wyszkolenie.

Groźna sytuacja powstała chwilowo na północnym odcinku obrony. Silny oddział wroga z 1 batalionu 62 pp sforsował San pod Buszkowicami i zaatakował pozycje 5 kompanii kpt. Ostrowskiego. Skierowana na ten odcinek odwodowa 6 kompania rozwinęła się pod silnym ogniem artylerii niemieckiej do natarcia, ale jej uderzenie trafiło w próżnię, gdyż Niemcy zostali wybici ogniem 2 kompanii km por. rez. Józefa Kupki.

W tym samym czasie na skrzydle południowym 3 batalion 62 pp przeszedł San pod Ostrowem, zajął Prałkowce, Kruchel Wielki, Kruchel Mały i Zielonkę, a następnie natarł na Zniesienie i Podzamcze, obsadzone przez 1 batalion OZ 24 DP kpt. Wylęgały. Gwałtowny ogień karabinów maszynowych i moździerzy odrzucił wroga, który miał przeszło 150 zabitych i rannych. Straty własne wyniosły 32 zabitych i 52 rannych.

Po tym niepowodzeniu Niemcy około godz. 15.00 położyli silny ogień na polskie pozycje na Zniesieniu i pod jego przykryciem 3 batalion podszedł na pozycje wyjściowe do szturmu. Dowódca 1 batalionu kpt. Wylęgała podniósł osobiście żołnierzy do kontrnatarcia i po ciężkiej walce wręcz odrzucił wroga na pozycje wyjściowe. Po raz kolejny Polski żołnierz pokazał, że nie ma sobie równego w walce na bagnety. Lecz straty batalionu znów wzrosły. Zginęło 36 żołnierzy, a 45 zostało rannych. Między innymi ciężko ranny w brzuch został kpt. Wylęgała. Straty niemieckie były tak wysokie, że nie próbowali oni w tym dniu kolejnego natarcia.

Nieprzyjaciel nacierał również na pozycje 3 bat OZ 24 DP kpt. Szutta w rejonie Bakończyc. Batalion odrzucił Niemców, ale również poniósł duże straty wynoszące 54 zabitych i kilkudziesięciu rannych.

Przez cały dzień 14 września w rejonie mostów 2 bat 53pp mjra Młyńskiego z innymi pododdziałami odparł trzy natarcia, nie dopuszczając do sforsowania Sanu. Szczególnie ciężkie walki toczyły się o most kolejowy, który Niemcy pragnęli zdobyć nie wysadzony. Polskie oddziały poniosły też straty, ale nie były one tak duże jak na innych odcinkach.

W nocy z 14 na 15 września oddziały obrony Przemyśla, wykonawszy pomyślnie, ale kosztem wysokich strat swoje zadania osłonowe, wycofały się w kierunku Mościsk, gdzie dołączyły i zostały wcielone do 24 DP.

Należy nadmienić, iż oprócz obrony samego miasta, jego obrońcy oddali olbrzymie zasługi 11 KDP i 24 DP, które miały czas, aby odskoczyć od nieprzyjaciela w kierunku Lwowa i odpocząć przez ten jeden dzień od bezustannej walki, choć odpoczynek ten odbywał się wśród ciągłych marszów, nalotów i zagrożenia od strony niemieckich i ukraińskich dywersantów.

Mirosław Majkowski


<<< powrót